środa, listopada 19, 2014

POLSKIE KOSMETYKI: INGLOT, KRÓTKA HISTORIA MARKI

Pamiętacie czasu kiedy Inglot to było coś nowego? Kiedy zaczęły pojawiać się czarne wyspy w Centrach Handlowych i każdy mijał je z nieśmiałym  zainteresowaniem? Teraz Inglota zna już chyba każdy. Nie każdy z kolei potrafi przejść obok nich obojętnie, firma rozrasta się i co chwila pojawia się coś nowego. Co kusi nas z witryn i lad Inglota? Dla jakich kosmetyków warto czekać na "Weekendy zniżek" i tym podobne akcje? Skąd sukces firmy Inglot?



Inglot. Historia firmy sięga aż... lat osiemdziesiątych! Dokładnie w 1983 roku Wojciech Inglot, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, założył firmę produkującą kosmetyki kolorowe i nazwał ją po prostu- Inglot. W Przemyślu. Na początku działalności firma produkowała przede wszystkim lakiery do paznokci oraz cienie, które można było kupić w osiedlowych sklepikach. Niedługo później do asortymentu dołączyły pomadki. 

Pierwsze firmowe stoisko otworzył w 2001 roku we Wrocławiu, nie znam dokładniej daty ale niewiele później musiało zostać otwarte stoisko w Szczecinie, w CH Turzyn gdzie kupowałam pierwsze lakiery i cienie do powiek za ciężko uciułane pieniądze. To były jeszcze czasy kieszonkowego. 

Obecnie Inglot to firma o międzynarodowej renomie, salony Inglot pojawiają się w Galeriach Handlowych takich państw jak Kanada, USA czy Włochy.

K O S M E T Y K I:

Kosmetyki Inglota zajmują dużą część moich kosmetycznych zbiorów. Nie mam aktualnie, ale używałam prawie wszystkiego co Inglot oferuje ;) Które z kosmetyków Inglot zasługują na największe wyróżnienie:


1. Kremowe korektory- to moje najnowsze odkrycie. Nie kupiłam jeszcze żadnego ale miałam okazje używać ich w pracy i zachwyciły mnie swoją jakością. Może to tylko takie "pierwsze wrażenie" i po dłuższym stosowaniu nie byłabym już taka zachwycona, ale... mam przeczucie, że warto je polecić i na pewno sama jeszcze po nie sięgnę.


2. Pudry matujące- zużyłam już przynajmniej cztery opakowania Inglotowego pudru i, mimo, że zdarza mi się używać pudrów innych marek, z których także jestem zadowolona, zwykle i tak w końcu wracam po puder Inglot.


3. Wszelkie pigmenty do twarzy i ciała, matowe, perłowe- zachwycające, niestandardowe kolory, zaskakujące wykończenia. Każdy jest małym dziełem sztuki.




4. Eyelinery colour play- piękne kolory, dobra jakość, matowe wykończenie. Czego chcieć więcej?


5. Eyelinery w żelu- mam cztery kolory. A już widzę kolejne cztery, które by się przydały. Polecam z czystym sumieniem. Oprócz czarnego.



6. Czarna kredka Inglot Kohl Pencil- dostałam ją w prezencie od Inglota, za konkurs karnawałowy. To co mogę o niej powiedzieć, to to, że ta kredka nigdy się nie kończy! Od około roku używam "ogryzka" i ciągle jest.


7. Duraline- chyba nie muszę go przedstawiać. Uratuje zeschnięty eyeliner, pomoże wydobyć blask z nakładanego pigmentu, z każdego cienia zrobi eyeliner. A kiedy trzeba zastąpi i bazę pod cienie.


8. Klej do rzęs Duo- w wersji czarnej i przezroczystej. Wspaniała rzecz.


9. AMC Face & Body Illuminator- mam kolor 61. To kolejny kosmetyk, który się nie kończy. Nie wiem jak oni to robią. (I jak chcą coś zarabiać skoro te kosmetyki są i są?;)) Świetny rozświetlacz.



10. Cała seria kosmetyków Freedom System- mówiłam nie raz i nie dwa, a teraz powtórzę- to najlepsze co Inglot mógł wymyślić. Nie znam osoby, która powiedziałaby, że to beznadzieja. Że wcale nie chciałaby sama wybrać sobie dwóch kolorów cieni i skompletować paletki, albo cienia i pomadki w paletce z lusterkiem. Albo palety 40 cieni. No nie znam.



A teraz to czego nie polubiłam i już prawdopodobnie nie zmienię zdania (chociaż kto wie, w końcu tylko krowa nie zmienia poglądów)

1. Kredki do brwi- za rude, albo za szare. Jakoś mi te kolory nie grają. Miałam różne kolory, miały być chłodne. Ale nie były.


2. Rzęsy- zdarzają się dobre, ok. Ale zwykle są tak sztywne, że to cud dopasować je do oka. Czasami myśli się, że już się udało a tu odkleja się milimetr w wewnętrznym kąciku oka, i już nie wygląda dobrze (a długość jest dobra).


3. Czarny eyeliner w żelu- może gdybym najpierw nie używała eyelinera Maybelline jakoś byśmy się dogadali. Ale kiedy pozna się już coś lepszego ciężko się przekonać do innego.

16 komentarzy:

  1. Uwielbiam kosmetyki Inglot :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię kosmetyki Inglot ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam cienie z Inglota ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znałam tej firmy, może dlatego, że mało interesuję się kosmetykami ;) Co nie zmienia faktu, że mnie tą firmą zainteresowałaś! :D

    Obserwuję od dawna, czy mogłabym liczyć z Twojej strony na to samo? :)
    http://luxwell.blogspot.com/2014/11/2.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :))

      Obserwuje już daaaawno :)) <3

      Usuń
  5. Bardzo polubiłam się z marką Inglot. Mają cudowne cienie i puder matujący. Cienie używam codziennie, stworzyłam swoją paletkę składającą się z trzech cieni i jestem bardzo zadowolona. Na pewno jak te cienie się skończą, to polecę do sklepu po następne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Miło wspominam współpracę z kosmetykami Ingota :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Polska firma która wiele osiągnęła i niesamowicie się rozwinęła, uwielbiam ich produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowicie, podziwiam osoby takie jak Inglot :))

      Usuń
  8. Mam okazję pracować jako wizażysta tej marki, zdecydowanie Inglot zaskakuje nowościami i podnosi poziom, jest wiele kosmetyków, które maja super cene i wybitną jakość nie porównujac do innych, których cena powala, a jakosc nie zawsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę :D Też bym chciała u nich pracować :D

      Usuń

Znajdziesz mnie tutaj:

INSTAGRAM