poniedziałek, grudnia 14, 2015

INGLOT- PODKŁAD W SZTYFCIE (101, 102, 104, 109, 114, 116)

Bardzo udanym produktem Inglota jest podkład HD Perfect Cover, przed którym na pewno nie byłam fanką podkładów Inglot. Tym razem Inglot proponuje podkład w sztyfcie, które, niezwykle wygodne, sprawdzą się także do konturowania.



Podkład w sztyfcie dostępny jest w siedemnastu odcieniach dla kobiet właściwie z całego świata. Mamy tu jaśniejsze podkłady w chłodnych i ciepłych odcieniach- oraz ciemniejsze w odcieniach chłodnych brązów, albo ciepłych- wręcz ceglastych. Inglot nie jest już firmą polską, ale światową i o potrzeby swoich klientek na całym świecie dba.




Zacznę od sposobu aplikacji. Podkład jest w sztyfcie więc najłatwiej nałożyć go na twarz robiąc kilka kresek/kropek i rozcierając je lekko wilgotną gąbeczką. Trochę gorzej podkład wygląda nałożony pędzlem, a już na pewno do jego aplikacji nie polecałabym używania palców.


Konsystencja tych sztyftów jest kremowa, lekko tłusta. Bardzo przyjemnie się wklepuje i rozciera z innymi podkładami jeżeli chcemy używać ich do konturowania. W ich składzie znajdziemy m.in. ekstrakt z wiesiołka, który ma działanie odżywcze i pielęgnacyjne. Podkłady absolutnie nie wysuszają skóry.



Krycie jakie uzyskamy tymi podkładami jest bardzo duże. Zakryją właściwie wszystko to co zwykle zakrywany dodatkowo korektorem. Podkład pozostawia bardzo naturalne wykończenie, lekko satynowe. Nie jest to stuprocentowy mat. Jak na podkład o takim kryciu, w sztyfcie, efekt jaki nim uzyskujemy jest niezwykle naturalny.

KOLORY: 


101- najjaśniejszy odcień, bardzo jaśniutki, o żółtawym- waniliowym odcieniu.

102- drugi kolor w gamie, też bardzo jasny jednak więcej w nim różowych tonów.

104- jest już ciemniejszy, lekko brzoskwiniowy.

Niżej możecie zobaczyć obok siebie swatche trzech moich jasnych odcieni. Od lewej 101, 102, 104:


109- to jeszcze nie tak ciepły odcień brązowy. Może nadawać się do konturowania.

114- bardzo ciepły, powiedziałabym, że ceglasty odcień. Także dla osoby o ciemniejszej, ciepłej karnacji.

116- ostatni z moich kolorów, brąz o zimniejszym odcieniu niż poprzednie podkłady. Ten już nadaje się do konturowania . 

I swatche trzech ciemniejszych odcieni. Od lewej 109, 114 i 116:


Podkłady Inglot w sztyfcie kupicie już na stoiskach firmy i oczywiście na stronie internetowej. Ich cena to 79 zł, może trochę przesadzona, ale jest ot na pewno produkt profesjonalny, który wystarczy na długo. 

Zapraszam także na mój Instagram:
www.instagram.com/agatawelpa

14 komentarzy:

  1. Dobrze, że Inglot goni stojące wyżej marki kosmetyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się być bardzo fajnym produktem, ale raczej nie odważyłabym się stosować go jako podkładu na cała twarz. Może ciemniejsze odcienie nadałyby się do konturowania? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre nadają się :) I są do tego bardzo wygodne :)

      Usuń
  3. Inglot dobrze znany mi jest z cieni do powiek, a innych produktów od nich nie miałam jeśli chodzi o makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
  4. strasznie nietrafione te kolorki są :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Na całą twarz podkłady w sztyfcie mnie nie kuszą, ale do konturowania może być bardzo fajny. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po tym jak podkład HD się u mnie nie sprawdził to bałabym się zaryzykować zakupu tego w sztyfcie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy produkt, na pewno fajnie będzie się sprawdzał do konturowania ;) Bardzo lubię produkty Inglota ;) Zapraszam do mnie : http://ma--ry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dla mnie konsystencja zbyt gęsta, wolę bronzery w formie suchej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś ta forma podkładu do mnie nie przemawia ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja wole korektory w sztyfcie... podkłady wolę płynne :D

    OdpowiedzUsuń

Znajdziesz mnie tutaj:

INSTAGRAM