sobota, września 17, 2016

MAKE UP FOR EVER ARTIST SHADOWS 1

W ostatnim czasie przybyło mi sporo fajnych cieni. Kilka dni temu pokazywałam wam paletę najnowszych jesiennych brązów Inglot What a Spice, a dzisiaj coś bardziej uniwersalnego- paleta idealna do smoky, do makijaży dziennych, ślubnych. Pełna pięknie mieniących się odcieni złota, brązów i z idealną czernią.




Paletę Make Up For Ever wybrałam aby zobaczyć czy odpowiada mi jakość cieni tej firmy, nigdy wcześniej nie używałam żadnych więc chciałam przekonać się czy to cienie dla mnie. Ta paleta to idealna opcja do codziennego makijażu, ale także do mocnego, wieczorowego smoky. Paleta jest tekturowa z dużym lusterkiem.

Cała paleta jest czarna, ale na wierzchu ma logo marki- mocno czerwone usta z pędzlem. W środku oprócz cudownej palety była też malutka książeczka z propozycjami jak łączyć kolory z palety. Każdy z trzech zaprezentowanych w niej makijaży to połączenie trzech kolorów z tej samej kolumny.


Cienie w tej palecie są bardzo miękkie, jakby lekko wilgotne. Nie ma w niej stuprocentowego matu, mimo, że na początku byłam pewna, że czarny cień taki będzie. Każdy z cieni ma jednak wykończenie satynowe albo perłowe. Cienie świetnie wyglądają na bazie Glitterguard z Sephory, ona jakby podbija ich blask dzięki czemu są intensywniejsze i mocniej mieniące się. 

Jakość jest bardzo dobra. Cienie nie wchodzą w załamania, nie kruszą się i nie osypują, jedynie czarny może czasami zrobić niespodziankę i podczas nakładania lekki opaść pod oko, ale większość czarnych cieni "tak ma". Na powiekach nie zanikają, pozostają na swoim miejscu do demakijażu.



A kolory? Piękne, jedne całkiem zwyczajne a inne zaskakujące. Popatrzcie: 

I-528 to piękny, biały perłowy cień opalizujący na złoto i (na zdjęciu tego nie widać) jasnoróżowo. Ma w sobie delikatne srebrne drobinki, które migoczą przy każdym ruchu.
S-556 idealny odcień taupe. Ani to szary, ani brązowy, coś mocno pomiędzy. Nie ma w sobie drobinek, nie opalizuje, ale nie jest to płaski, matowy cień. Przyjemne satynowe wykończenie sprawia, że wygląda na oku jeszcze piękniej.
S-102 pierwszą kolumnę kolorów zamyka głęboka, satynowa czerń.
I-514 nieco podobny do pierwszego koloru, jednak ten jest bardziej cieplejszy, ma więcej beżowych tonów i trochę mniej drobinek.
D-562 chłodne złoto z mnóstwem złotych, migoczących drobinek.
I-544 brąz, który lekko mieni się na różowo.
ME-512 jaśniutkie, perłowe, żółte złoto.
ME- 644 perłowy brąz mieniący się na złoto.
D-652 ciepły brąz z delikatnymi drobinkami.


Niestety nie wiem jaka jest regularna cena tej palety, niedawno w Sephorze można było kupić ją za około 100 złotych. Po kilku makijażach z tą paletą widzę, że cienie Make Up For Ever to jakość którą lubię i na pewno sprawdzę ich pojedyncze cienie. Lubicie kosmetyki MUFE? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdziesz mnie tutaj:

INSTAGRAM