środa, listopada 16, 2016

PROVOKE IRENA ERIS PODKŁAD MATUJĄCY MATT FLUID


Bardzo długo nie mogłam wybrać dla siebie nic z marki Provoke, mimo, że czytałam na temat tej marki same pozytywne opinie jakoś nic specjalnie mi się nie podobało. Podczas ostatniej promocji -49% w Rossmannie, kiedy w drogerii nie było nic co zaplanowałam wcześniej kupić, podeszłam do szafy Provoke i stało się. W moje ręce wpadł podkład, który zaraz zobaczycie. W internecie krążą o nim legendy, nie ma miejsca w którym nie byłby wychwalany. Zobaczcie jak było u mnie. 

Oglądając produkty Provoke od razu w oczy rzucają się ich opakowania. Eleganckie, solidne, czuć, że ma się w ręku produkt luksusowy. Takie były moje pierwsze wrażenia. Nawet pompka podkładu jakaś taka bardziej błyszcząca niż w buteleczkach innych marek. Sama buteleczka jest szklana, ciężka, zmatowiona ze srebrnymi napisami i srebrnym zamknięciem. Bardzo mi się spodobała. 



Podkład, który wybrałam dla siebie to podkład matowy Matt Fluid w kolorze 210 Ivory. Chciałam wybrać podkład, który mógłby zastąpić mój ukochany Inglot HD, czasami człowiek potrzebuje czegoś innego. Wersja rozświetlająca nie spodobała mi się, za to matowa już w drogerii zapowiadała się dobrze i tak pojechała ze mną do domu. Podkład Inglot kosztuje 80 złotych i bardzo rzadko w Inglocie trafia się jakaś promocja (i maksymalnie jest to -20%), regularna cena podkładu Provoke jest dokładnie taka sama, jednak w promocji -49% kupiłam go za około 40 złotych.

Podkład Provoke pokochałam od pierwszego użycia, jego konsystencja jest przyjemnie kremowa, na tyle gęsta, że nie spływa z dłoni. Dobrze nakłada się do zarówno Beauty Blenderem jak i pędzlem do podkładu. Idealnie stapia się ze skórą, która jest dzięki niemu pięknie ujednolicona już po nałożeniu jednej cienkiej warstwy.

Do wyboru jest pięć odcieni, najjaśniejszy to 205, jednak nie nadaje się on dla bardzo bladych dziewczyn. Mój jest o stopień ciemniejszy i moim zdaniem ma o wiele lepszy odcień od 205.




Jego wykończenie jest matowe, lekko pudrowe. Podkład nawet nie przypudrowany wygląda dobrze i trzyma się dobrze. Jeżeli jednak go przypudrujecie będzie niezniszczalny, utrzymuje się na skórze cały dzień bez poprawek. Mimo, że mam suchą skórę nie zauważyłam jej przesuszenia po używaniu tego podkładu.

Aby ładnie pokryć całą twarz wystarczy jedna/półtora pompki podkładu. Jedna cieniutka warstwa daje ładne krycie, które nadal wygląda idealnie, jeżeli dołożycie drugą krycie będzie większe a skóra będzie wyglądać perfekcyjnie. Powiedziałabym, że jedna warstwa to wersja na co dzień, a dwie na większe wyjścia/ do zdjęć.



Obecnie to jeden z moich ulubionych podkładów, jest prawie identyczny z moim ukochanym Inglotem HD, jednak udało mi się go kupić o połowę taniej. Na pewno dalej będę szukała ideału, jednak podkład Provoke Matt Fluid na pewno pozostanie ze mną na dłużej. To idealny podkład dla osób z mieszaną, tłustą cerą, jednak jak widać także posiadaczki suchej skóry mogą czuć się z nim świetnie i pokochać go.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdziesz mnie tutaj:

INSTAGRAM