wtorek, stycznia 24, 2017

ROZCZAROWANIA | KOSMETYKI, KTÓRE KUPIŁAM POD WPŁYWEM RECENZJI NA BLOGACH

kosmetyki, które mnie rozczarowały

Dzisiaj pomówimy o moich nieudanych zakupach. A dokładniej, o zakupach, które popełniłam zachęcona recenzjami w internecie. Zazwyczaj nie piszę recenzji kosmetyków, które (delikatnie mówiąc) mnie nie zachwyciły, dlatego myślę, że taki zbiorczy post z bublami spodoba się Wam. 



Z kosmetykami różnie bywa. Jedni zachwycają się produktem "X", kiedy inni uważają ten kosmetyk za totalne nieporozumienie i pieniądze wyrzucone w błoto. Niestety i u mnie pojawiło się kilka takich produktów o których zakupie wolałabym zapomnieć. Dzisiaj opowiem o 5 bublach z ostatnich miesięcy. 

1. WIBO GO NUDE SMOKY EDITION

Wiem, że wiele z Was uwielbia tą paletę, jednak u mnie absolutnie się nie sprawdziła. Dawałam jej szansę przez kilka miesięcy, aż oddałam ją dalej. Bardzo chciałam, aby okazała się dobra, w końcu to paleta naszej polskiej marki. Na dodatek jej kolory bardzo mi się spodobały, jednak ani ich trwałość, ani ich pigmentacja, ani ich wykończenia nie pomagały mi jej polubić. Zwykle przymykam oko na osypywanie się cieni (palety Sleek też bardzo się osypują, ale ich pigmentacja i nietypowe kolory wynagradzają mi to), ale tu strasznie mnie denerwowało. Nie rozumiem zachwytów nad tą paletą i pewnie już nie zmienię zdania, za to jestem bardzo zadowolona z palety Wibo Neutral, która pojawiła się w Rossmannie w tym samym czasie.

2. KOBO MATTE LIQUID LIPSTICK

Żadna inna pomadka tak mi się nie rozlewała poza kontur ust (i to używana razem z konturówką!). Miałam duże nadzieje związane z tymi pomadkami- mają piękne kolory, wykończenie po zrobieniu swatchy na dłoni jeszcze w sklepie bardzo mi się spodobało, pomadki są łatwo dostępne i tanie. Niestety mając do wyboru tyle innych, pięknych, matowych pomadek nie dałam im szansy i poszły dalej w świat. Nie tęsknie za nimi.


3. LIRENE  KOREKTOR NO DARK CIRCLES

Po jego premierze w blogosferze było o nim bardzo głośno i zwykle czytałam pozytywne opinie. Więc kupiłam, w końcu skoro wszyscy polecają to może warto sprawdzić na sobie? I sprawdziłam, to co zobaczyłam przerosło moje najgorsze kosmetyczne koszmary. Korektor nałożony pod oczy wyglądał na pomarańczowy, absolutnie nie krył moich cieni pod oczami. Kompletnie wyrzucone w błoto 20 złotych. W korektorze dopatrzyłam się drobinek brokatu i przypomniałam sobie dlaczego nie lubię kosmetyków "z gąbeczką" -dla mnie to zbyt niehigieniczne, ten korektor później zastyga na tej gąbeczce, jeśli próbuję ją umyć woda dostaje się do środka, do produktu. Nie, to nie korektor dla mnie.


4. KOBO TRANSLUCENT LOOSE POWDER
To puder, do którego mam mieszane uczucia. Na początku lubiłam go, jednak po pewnym czasie zauważyłam, że w porównaniu z innymi pudrami bieli mi twarz, na zdjęciach z fleszem wyglądam jak duszek. Dodatkowo nie jestem zadowolona z wykończenia, mat utrzymuje się na twarzy tylko kilka godzin (około 4-5). Jego cena to około 20 złotych, wolę dodać drugie tyle i kupić o wiele lepszy dla mnie puder Inglot.


5. INGLOT POMADKI MATTE

I apropo marki Inglot... I tu znalazłam kompletny bubel. Niby można pokombinować, zmieszać z Duraline, ale... Po co skoro można wybrać lepsze matowe pomadki innej firmy? Lub matowe pomadki w płynie tej samej? Matowe pomadki w sztyfcie Inglot to dla mnie kompletny bubel, pomadki są tępe, ich wykończenie jest aż za bardzo matowe, ciężko idealnie pomalować nimi usta bo tworzą brzydkie prześwity a na ustach zostają nieestetycznie wyglądające grudki.


Co od siebie dodałybyście do tej listy? A może u Was wymienione kosmetyki sprawdzają się świetnie? Spodziewam się, że wiele z Was lubi pomadki Kobo i paletę Wibo- w internecie jest na nie szał,  jednak nie denerwujcie się na mnie, że piszę o nich w kategorii "bubli". To mnie to buble, dla Was mogą to być hity. Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami.

14 komentarzy:

  1. Z żadnym produktem nie miałam do czynienia, jednak jestem zdania, że ile ludzi, tyle opinii. :)
    W pomadkach z Kobo tak jak napisałaś - kolory są fantastyczne. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt, matowe szminki z Inglota są mega słabe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ktoś się ze mną zgadza :D

      Usuń
  3. Ja mam wrażenie, że z cieniami sporo zależy od skóry. U mnie sprawdzają się dobrze.
    Ale buble tak: wpadła mi w łapska matowa pomadka Vipery. Niby nieźle jeśli chodzi o trwałość,kolor spoko, ale tępa jak nieszczęście i malowanie nią ust mnie mierziło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta płynna? :D Zastanawiam się nad nią od paru dni przechodząc obok drogerii i nie wiem czy brać czy nie :D

      Usuń
  4. Pomadki Kobo właśnie lubię, ale korektor umieściłam w rozczarowaniach bo ten brokat to jakaś pomyłka :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja pod wpływem blogów kupiłam balsam do ust EOS i żałuję do tej pory. Mega, mega tragiczny produkt. Puder Kobo też miałam i mam takie samo zdanie o nim, jak Ty. Niby ok ale coś w nim nie grało...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nie miałam tych kosmetyków. Paleta ma fajną kolorystyke ale szkoda, że się nie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. też rozmyślałam nad tymi pomadkami z kobo ,ale bardzo polubiłam golden rose longstay liquid matte i mają więcej kolorów do wyboru i u mnie się sprawdzają więc nie kupiłam tych z kobo.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ten puder i tez mam mieszane uczucia, co do niego :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety, paletki firmy wibo pozostawiają wiele do życzenia :/

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mam ten korektor i u mnie pomaranczu nie ma :) co potwierdza ze co cera to inny efekt, ale fakt z tą gąbeczka to mi tez sie srednio podoba i dlatego jak uzywalam to wyciskalam na reke i tak nakladalam nie jezdzac nim bezposrednio pod oczami, ale za te ieniazki to mozemy miec lepszy Catrice chociazby :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Paletka również mi nie przypadła do gustu.

    OdpowiedzUsuń

Znajdziesz mnie tutaj:

INSTAGRAM