niedziela, marca 19, 2017

BLEND IT: SILI SPONGE | CZY POBIJE BEAUTY BLENDER?


Kiedy postanowiłam zacząć pisać bloga, moim celem było pokazywanie Wam, moim czytelnikom, nawet najbardziej zaskakujących nowinek (pod warunkiem oczywiście, że są w moim zasięgu). Nie mogłam więc nie przetestować silikonowego aplikatora do podkładu Sili Sponge. 

Na pewno na Youtubie widziałyście już testy "cycko blendera"- dziewczyny nakładają podkład używając jako aplikatora wkładek do biustonosza. Firmy nie mogły przejść obok tego trendu obojętnie i niektóre wypuściły właśnie takie silikonowe aplikatory, które mają pomóc w nakładaniu podkładu. Ale jak jest na prawdę? Silikonowe aplikatory pomagają czy raczej przeszkadzają?

Ten aplikator to prostokątny kawałek silikonu, nie ma to nic co mogłoby zachwycić. Jest alastyczny, giętki, przy wyginaniu go na jego powierzchni pojawiają się zagłębienia kojarzące się z dżdżownicą. Aplikator nie ma żadnych wypustek, nierówności, jedyną anomalią jest "falbanka" naokoło niego. Może w nią wchodzić podkład dlatego do jego nakładania używam drugiej strony.



Silikonowy aplikator ma swoje plusy i minusy. Do jego zalet z pewnością można zaliczyć to, że o wiele łatwiej i szybciej go umyć oraz to, że nie pochłania ani odrobiny podkładu. Aby ją wyczyścić wystarczy właściwie przetrzeć ją, można spryskać ją płynem do dezynfekcji i przetrzeć, albo umyć delikatnie mydłem pod bieżącą wodą i już będzie gotowa do dalszej pracy.

Za pomocą Sili nie da się nałożyć podkładu tak sprawnie jak używając Beauty Blendera. Aplikatorem silikonowym wygodnie może nakładać się podkłady zastygające- w ich przypadku jest możliwe budowanie krycia bez rozcierania, przemieszczania poprzedniej warstwy. Przy każdym innym podkładzie nie ma możliwości budowania krycia nakładaniem kolejnej warstwy, aplikator kiedy kolejny raz przejedziemy nim w miejscu gdzie podkład był już nałożony, ściągnie tę poprzednią warstwę. 

Nie zauważyłam szczególnych różnic w kryciu między podkładem nałożonym Sili a Beauty Blenderem, jeśli podkład jest dobrze kryjący żaden sposób nakładania mu nie straszny. No, może te lżejsze podkłady są mniej kryjące nałożone Sili, ale to głównie dlatego, że Beauty Blenderem łatwiej budować krycie nakładając kolejne warstwy. 


Aplikator jest o wiele mniej elastyczny niż pędzle i Beauty Blender. Nałożenie nim podkładu na nos czy w okolice oczu to katorga, radzi sobie tylko z większymi, w miarę płaskimi powierzchniami jak czoło czy policzki, wszędzie indziej trzeba się nieźle nagimnastykować aby podkład był nim nałożony ładnie. 

Nie podoba mi się to, że Sili pozostawia na skórze widoczne smugi. Nawet jeżeli rozetrę podkład a następnie próbuje wklepać go tą gąbeczką są one widoczne. Porównałabym efekt jaki pozostawia na skórze do nielubianych przeze mnie pędzelków "języczkowych". 

Sili jest także twardsza od gąbeczek BB, przez co używanie jej nie jest tak przyjemne jak nakładanie podkładu lekko zwilżoną gąbeczką.


W sumie Sili nie jest zła, jednak po tylu zachwytach na Youtubie i szale firm produkujących własne silikonowe aplikatory, które miały zrewolucjonizować proces nakładania podkładu... Jestem trochę rozczarowana. W moim odczuciu Sili nie dorównuje gąbeczkom.

6 komentarzy:

  1. Właśnie to, że trudno nim dotrzeć do niektórych miejsc jak np. nos oraz fakt, że zostawia smugi sprawia, że jednak pozostanę przy gąbeczce i pędzlu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jakoś nie mam zaufania do tego cuda, na początku mnie ciekawiło a potem obejrzałam film RLM i mi się odechciało ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w ogóle nie jestem do niego przekonana i pozostaję wierna tradycyjnym gąbeczkom :) śliczne zdjęcia, taki produkt ciężko ładnie oddać na fotografiach, ale Tobie super to wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się, bardzo dziękuje :D

      Usuń
  4. Widziałam na youtube i na blogach recenzję ten "gąbeczki". Mnie kawałek silikonu od początku nie przekonywał. Zbędny gadżet :)

    OdpowiedzUsuń

Znajdziesz mnie tutaj:

INSTAGRAM