sobota, stycznia 06, 2018

GLAM BRUSH MINI ZESTAW PĘDZLI

pędzle glam brush

Prawdopodobnie jako jedna z niewielu do tej pory nie miałam pędzli Glam Brush (tylko  → owalne pędzle do nakładania podkładu). Jeszcze w 2017 roku postanowiłam to zmienić i zdecydowałam się na prześliczny różowy zestaw świąteczny. Czy pędzle Glam Brush są warte uwagi? Jakie modele mogę polecić? 


RÓŻOWE PĘDZLE GLAM BRUSH


Różowy zestaw pędzli Glam Brush to zestaw pędzli w wersji mini. Dodatkowo jest to zestaw limitowany i w momencie kiedy o nim czytacie może nie być już dostępny na stronie. Na jego podstawie chcę jednak polecić Wam (lub nie) pędzle Glam Brush ogólnie oraz powiedzieć co sądzę o każdym modelu, który znalazł się w zestawie. Każdy z tych pędzli dostępny jest na stronie w regularnej sprzedaży, ale z białym i dłuższym trzonkiem.

Pędzle z tego zestawu mają krótsze trzonki, które pokochają dziewczyny z wadą wzroku. Sama często maluję się z nosem w lusterku i uderzam w nie pędzelkami z dłuższymi trzonkami. Takie pędzle chociaż odrobinkę zmniejszą ten problem. Ich główki mają regularny, duży rozmiar. Wszystkie pędzle mają różowe trzonki ze złotymi napisami, na każdym jest nazwa marki, ale nie ma oznaczenia numeru pędzla.

Zestaw świąteczny jest skomponowany tak, aby można było wykonać nim pełny makijaż. Mamy tu 7 pędzli, 6 z nich to pędzle z naturalnym włosiem kozy, ostatni to pędzel z włosiem syntetycznym. Włosie tych pędzli jest miłe w dotyku, miękkie, ale nie przesadnie i elastyczne.


ZAPACH PĘDZLI?


Z dwoma pędzlami z tego zestawu miałam problem od samego początku. Zaczęło się tuż po otworzeniu paczki, wyjęłam pędzle z tuby, zerwałam z nich folie i osłonki i wtedy to poczułam. Zapach tych pędzli był dla mnie zdecydowanie zbyt intensywny. Nie reaguję ostatnio dobrze na takie zapachy więc przed pierwszym użyciem postanowiłam je umyć. Zamoczenie ich tylko pogorszyło sprawę, nie mogłam wejść do pokoju w którym pędzle się suszyły.

Zapach, który wydzielają te pędzle porównałabym do zapachu unoszącego się w Zoo albo w stajni. Kojarzy mi się z zapachem siana i zwierząt. Początkowo myślałam, że wydzielają go wszystkie pędzle, na szczęście okazało się, że problem dotyczy tylko dwóch modeli: T112 i T104. Nawet po kilku myciach nie mogę ich używać.

Na szczęście problem nie dotyczy pozostałych pięciu pędzli, których mogę używać i robię to z prawdziwą przyjemnością. Po przetestowaniu tego zestawu jestem ciekawa pędzli w ich regularnej formie. Czy też tak intensywnie pachną? Czy za nieprzyjemny zapach odpowiada włosie czy klej w skuwce? Piszcie w komentarzach jeżeli miałyście z nimi podobny problem.



JAKIE PĘDZLE ZNAJDZIECIE W RÓŻOWYM ZESTAWIE? 


Tak jak wcześniej wspomniałam tym zestawem wykonacie cały makijaż. Od nałożenia podkładu do cieniowania powieki. Zestaw świetnie sprawdzi się podczas wyjazdów, wystarczy zapakować pędzle do dołączonej tuby i jesteśmy gotowe na każdy makijaż. W zestawie znajdują się pędzle T104, T112, T13, O101, O104, O105 i O108.


T13


Wymieniam go na pierwszym miejscu ponieważ to jedyny pędzel o syntetycznym włosiu. Ma równo ścięte włosie i owalny kształt. Ten pędzel sprawdza się u mnie do konturowania (na mokro i na sucho), do nakładania pudru, do rozświetlacza. Nie używałam go do tego celu, ale powinien sprawdzić się też do nakładania podkładów. Pędzel ma dobrej jakości syntetyczne włosie, które jest elastyczne, miłe w dotyku i nie drapie skóry.


T112


Czyli jeden z moich "śmierdziuszków". To pędzel do różu i bronzera, który śmiało można porównywać do pędzla Zoeva 127. Niestety przez zapach, który wydziela nie używam go zbyt chętnie. Oprócz tej jednej wady pędzel ma miękkie włosie, które nie jest ani zbyt gęste, ani zbyt rzadkie. Dzięki temu nabiera taką ilość kosmetyku, która wystarczy aby wykonturować twarz bez zrobienia sobie na twarzy plamy. 


T104


Pędzel do pudru, także wykonany z włosia koziego, które wydziela wyjątkowo nieprzyjemny zapach.  Mimo kilku myć zapach nie chce zniknąć, lub ja jestem na niego wyjątkowo wyczulona. Jego kształt pozwala na nakładanie nim pudru, bronzera lub różu. Pędzel ma miękkie, puchate włosie, które podobnie do T112 nabiera odpowiednią ilość kosmetyku.


O101


Pędzle do makijażu oczu są o wiele lepsze, także wykonane są z białego, naturalnego włosia kozy, jednak żaden z nich nie ma tak intensywnego (ani żadnego) zapachu. O101 to spłaszczony pędzel do nakładania cieni. Sprawdzi się do nakładania cieni na całą powiekę i do przypudrowania obszaru pod łukiem brwiowym. Jego włosie jest ścięte w półokrągły kształt i przyjemnie miękkie.


O104


Ten model będzie świetny do nakładania i rozcierania cieni. Ma puchate włosie, ale też lekko spłaszczoną skuwkę dzięki temu włosie układa się w półokrągły, spłaszczony kształt. Pędzel pozwala na dokładne roztarcie cieni na górnej i dolnej powiece.


O105


Malutki, precyzyjny pędzelek idealny do rozcierania cieni na dolnej powiece, rozświetlania wewnętrznego kącika oka czy grzbietu nosa. Pędzel nadaje się do wszystkich elementów makijażu, które wymagają większej precyzji.


O108


Większy, puchaty, okrągły pędzel do rozcierania cieni. Można nim uzyskać efekt pięknie roztartego smokey eye.To największy pędzel do makijażu oczu z tej czwórki. Jego włosie jest tak samo miękkie jak w pozostałych pędzlach, ale dłuższe. Dzięki temu rozciera cienie tworząc wręcz chmurkę koloru.




Oprócz nieprzyjemnego zapachu uniemożliwiającego mi używanie niektórych modeli nie mogę tym pędzlom niczego zarzucić. Ich jakość jest porównywalna do pędzli Zoeva, jednak (moim zdaniem) gorsza od → pędzli Sigma, które ostatnio stały się moimi ulubionymi. Pędzli Glam Brush na pewno będę używać, całkiem możliwe, że dokupię też kilka pędzli do makijażu oczu w wersji z dłuższym trzonkiem.

Do pędzli dołączona była tuba, która mieści wszystkie 7 pędzli, jednak nie ryzykowałabym wkładania do niej pędzli z regularnym, długim trzonkiem. Na co dzień nie jest mi ona potrzebna więc odłożyłam ją gdybym potrzebowała spakować pędzle na wyjazd. Tuba szczelnie się zamyka i sprawia wrażenie solidnej. Dodatkowym jej atutem jest ładny złoto-różowy odcień.

Lubicie pędzle Glam Brush? A może tak jak ja miałyście problem z ich zapachem?

2 komentarze:

  1. Ja nie mam zadnego pedzelka od Hani ale za co kusza mnie cienie, tylko szkoda ze nie mozna placic karta. Dlatego w takim wypadku pozostaje wierna Zoeva, Mac i inne marki u mnie dostepne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kuszą mnie te pędzle, kiedyś jak już skuszę się na jakieś produkty od Hani to sobie dorzucę dla sprawdzenia kilka sztuk ! :)

    OdpowiedzUsuń

Znajdziesz mnie tutaj:

INSTAGRAM