Higiena przy stanowisku do makijażu - co daje kran, którego się nie dotyka
![]() |
Higiena przy stanowisku do makijażu - co daje kran, którego się nie dotyka
Przy pracy z klientką ręce myje się kilkanaście razy dziennie, a między jednym a drugim myciem dotyka się kranu. To drobiazg, o którym nikt nie myśli, dopóki nie policzy się, ile razy ta sama dłoń dotyka tej samej powierzchni w ciągu dnia pracy.
W gabinetach kosmetycznych i u wizażystek rozwiązanie bezdotykowe przestało być fanaberią i stało się elementem wyposażenia obok sterylizatora i jednorazowych pędzli. Powodem jest praktyka, a nie moda.
Mniej dotykania, mniej przenoszenia
Kran jest jednym z najczęściej dotykanych elementów w każdym pomieszczeniu z wodą. Przy myciu rąk dotyka się go dwa razy: brudnymi przed i czystymi po, co sprowadza cały zabieg do połowy skuteczności.
Dlatego w gabinetach coraz częściej montuje się baterie bezdotykowe uruchamiane czujnikiem. Woda leci tylko wtedy, gdy ręce są pod wylewką, a po ich zabraniu zamyka się sama.
Efekt uboczny jest równie praktyczny: zużycie wody spada, bo nikt nie zostawia lecącego strumienia przy namydlaniu. W gabinecie z kilkunastoma myciami dziennie to różnica widoczna na rachunku.
Woda o stałej temperaturze
Urządzenia z czujnikiem dzielą się na te z jedną temperaturą, ustawianą przy montażu, i te z mieszaczem regulowanym przez użytkownika. W gabinecie sprawdza się pierwszy wariant, bo temperatura raz dobrana nie wymaga korekty.
Ustawia się ją zwykle w okolicach temperatury ciała, czyli komfortowo dla skóry i bez ryzyka poparzenia klientki. Przy myciu pędzli bywa potrzebna cieplejsza woda i wtedy stosuje się osobne stanowisko albo model z przełącznikiem.
Warto pamiętać, że przy podgrzewaczu przepływowym woda potrzebuje chwili, żeby osiągnąć zadaną temperaturę. Przy krótkich cyklach pracy urządzenie może nie zdążyć, co rozwiązuje się zaworem z pamięcią ustawienia albo krótszym odcinkiem rury.
Osobną kwestią jest długość pojedynczego wypływu. W gabinecie mycie rąk trwa kilkadziesiąt sekund, a przy urządzeniu z krótkim czasem pracy trzeba w tym czasie kilka razy przerywać i ponownie podstawiać dłonie. Czas wypływu warto sprawdzić przed zakupem, bo w części modeli daje się go ustawić, a w części nie.
Zasilanie i to, co się psuje
Baterie z czujnikiem zasilane są bateriami albo zasilaczem sieciowym. Pierwsze rozwiązanie jest łatwiejsze w montażu i nie wymaga gniazda pod umywalką, drugie nie wymaga pamiętania o wymianie ogniw.
W gabinecie z intensywnym użytkowaniem zasilanie sieciowe jest wygodniejsze, bo przy kilkunastu uruchomieniach dziennie ogniwa wyczerpują się w kilkanaście miesięcy. Rozładowana bateria w środku dnia pracy to problem, którego da się uniknąć.
Najczęstszą usterką nie jest jednak elektronika, tylko zabrudzony czujnik albo zapchany filtr na doprowadzeniu wody. Oba czyści się w kilka minut i warto sprawdzić je przed wezwaniem serwisu.
Montaż w istniejącym pomieszczeniu
Wymiana zwykłej baterii na model z czujnikiem nie wymaga przeróbek instalacji, jeśli pod umywalką są standardowe przyłącza z zaworami kątowymi. Trzeba jedynie przewidzieć miejsce na moduł sterujący i na zasilanie.
Przy zasilaniu sieciowym potrzebne jest gniazdo w szafce, wykonane zgodnie z zasadami dotyczącymi pomieszczeń z wodą. To prace dla osoby z uprawnieniami, ale zakresem niewielkie.
Drugą rzeczą jest wysokość wylewki. Czujnik reaguje na ręce w określonym zasięgu i przy zbyt niskiej wylewce trzeba je układać nienaturalnie. Przy umywalce nablatowej dobiera się model wyższy niż do umywalki wpuszczanej.
Czwartą rzeczą jest ciśnienie w instalacji. Urządzenia z zaworem elektromagnetycznym mają podany zakres ciśnienia roboczego i przy wartości poniżej dolnej granicy zawór otwiera się z opóźnieniem albo nie otwiera wcale. W budynkach z niskim ciśnieniem sprawdza się to przed zakupem, a nie po montażu.
Czyszczenie i środki, które szkodzą
Powierzchnie baterii pokryte są warstwą chromu albo powłoką barwioną, a obie nie znoszą środków ściernych i preparatów o silnym działaniu kwasowym. Zmatowiona powłoka nie wraca do pierwotnego stanu.
Do codziennego czyszczenia wystarcza miękka ścierka i woda z łagodnym detergentem. Osad wapienny usuwa się preparatem przeznaczonym do armatury, a nie środkiem do fug albo do udrażniania odpływów.
Osobno czyści się okienko czujnika, bo warstwa kosmetyku albo osadu z twardej wody zmienia jego zasięg. Objawem bywa bateria uruchamiająca się z opóźnieniem albo reagująca na blat zamiast na ręce.
Dobór i zakup
Przy wyborze sprawdza się zasięg i regulację czujnika, sposób zasilania, wysokość wylewki oraz to, czy model ma wbudowany mieszacz. W gabinecie liczy się też czas dobiegu, czyli jak szybko woda pojawia się po zbliżeniu rąk.
Warto zwrócić uwagę na możliwość ustawienia maksymalnego czasu wypływu. Ta funkcja zabezpiecza przed zalaniem, jeśli czujnik zostanie zasłonięty przez ręcznik albo przez przedmiot postawiony na blacie.
Przy stanowisku pracy z klientką liczy się też wysokość montażu i to, czy da się umyć ręce bez schylania. To detal, który przy kilkunastu myciach dziennie przekłada się na plecy pod koniec dnia.
Asortyment armatury bezdotykowej sygnowanej przez uznanych producentów, z podanymi sposobami zasilania i zakresami regulacji, prowadzi hurtownia Onninen, czyli www.onninen.pl. Karty produktów z parametrami czujników znajdziesz na www.onninen.pl.



Komentarze
Prześlij komentarz
Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! Komentarze są dla mnie najlepszą motywacją do dalszego pisania i rozwijania mojego miejsca w sieci. ❤
Komentarze które uznam za próbę reklamy produktów czy usług zostaną usunięte. Jeśli chcecie wykupić reklamę zapraszam do kontaktu: agatawelpa@gmail.com