środa, października 05, 2016

ABC MAKIJAŻU: WSZYSTKO O RÓŻU


Tak bardzo niedoceniane! A róż do policzków mogą zrobić właściwie cały makijaż. I to dosłownie bo mając np. kremowy róż możecie nim pomalować i powieki i usta i policzki. Jednak to o czym chciałam dzisiaj porozmawiać to tradycyjne zastosowanie róży do policzków. Pokażę wśród jakich możliwości możemy wybrać konsystencje idealną dla siebie, jak znaleźć perfekcyjny kolor różu i jak go nakładać. 


Głównym zadaniem różu jest ożywienie twarzy, dodanie jej koloru. Niektórzy dodają do tego jeszcze modelowanie, oczywiście róż może lekko wymodelować twarz, jednak jestem zdania, że lepiej pozostawić to duetowi bronzer/rozświetlacz.

 


Zacznijmy od konsystencji. Możemy przebierać wśród kosmetyków w kremie, w sztyfcie, prasowanych, wypiekanych a nawet sypkich.
  • róże w kremie- róże które dobrze wyglądają na cerze suchej, normalnej, pozbawionej niedoskonałości, absolutnie nie nadają się do cery trądzikowej, mogą podkreślać pryszcze. Tego typu róże nakładamy bezpośrednio na podkład i dopiero później utrwalamy pudrem.
  • róże w sztyfcie- najczęściej są to produkty wielofunkcyjne, będą dobrze wyglądać nałożone na policzki, ale także sprawdzą się przy makijażu ust.
  • róże prasowane- najpopularniejsze na naszym rynku kosmetycznym róże, są dobre właściwie dla każdego, występują w najróżniejszych wariantach: matowe, z drobinkami, perłowe. Róż prasowany nakładamy po przypudrowaniu podkładu.
  • róże wypiekane- bardzo często są to róże rozświetlające, mało firm ma je w swojej ofercie, znajdziemy je na przykład w szafie Kobo. To produkt suchy, nakładamy go więc po przypudrowaniu twarzy.
  • róże sypkie- najczęściej (a może nawet w 100%?) są to kosmetyki mineralne, są bardzo wygodne w nakładaniu, można nałożyć na prawdę minimalną ilość takiego różu, wygodnie nakłada się je pędzlem typu duo fiber a także tradycyjnym, ściętym do różu. Sypkie róże to kosmetyki suche, najlepiej więc nakładać je po utrwaleniu makijażu pudrem. 


Ciężko wskazać komuś jakiej konsystencji różu powinien używać. Jedyna pewna sprawa to to, że róże w kremie i sztyfcie najlepiej będą sprawdzały się przy cerze suchej i normalnej. Wszystkie inne nadają się do stosowania przy każdym rodzaju skóry. Przejdźmy zatem do wyboru odpowiedniego koloru.

Podstawowa zasada mówi o tym aby dobierać róż do typu urody (czyli wiosna, lato, jesień lub zima), jednak wiele kobiet zmienia kolor włosów, opala się a nawet nosi soczewki kontaktowe zmieniające kolor tęczówki. W takiej sytuacji określenie typu urody nie jest takie oczywiste i lepiej sprawdza się dobieranie odcienia różu do makijażu, który akurat nosimy. Róż musi komponować się z cieniami na oczach i, co najważniejsze, z kolorem pomadki. Nawet najpiękniejsza kobieta będzie wyglądać nieatrakcyjnie kiedy nałoży róż w krzykliwym odcieniu fuksji na policzki i pomarańczową pomadkę na usta, to po prostu do siebie nie pasuje. Czyli, tłumacząc najprościej, jeżeli różowa pomadka to różowy róż, a jeżeli brzoskwiniowa pomadka to brzoskwiniowy róż.

Ale jak ocenić jaki kolor różu akurat nałożyć? Załóżmy, że mamy już cały makijaż oprócz różu i pomadki. Bierzemy do rąk dwa skrajne odcienie róży, na przykład w krzykliwym odcieniu pomarańczu i różu, zbliżamy je do twarzy i patrzymy na siebie w lusterku. Na pewno od razu zauważycie który kolor wygląda lepiej przy makijażu, który macie. Idealny odcień wybierzecie z gamy kolorów, która "wygrała". To dość często stosowany trik.


Czym nakładać róż? Dobrze sprawdzają się tu pędzle skośnie ścięte, pędzle okrągłe, lekko spłaszczone oraz pędzle typu duo fiber.

Najważniejszą sprawą jest jednak to gdzie go nakładać. Kiedy byłam młodsza często byłam przez kogoś malowana, zwykle wizażystki prosiły o uśmiechnięcie się kiedy przechodziły do nakładania różu, nigdy nie mogłam zrozumieć co to ma dać. Intuicyjnie wydawało mi się, że róż nałożony na moje uniesione w uśmiechu policzki, kiedy przestanę się uśmiechać znajdzie się w zupełnie innym miejscu i może wyglądać zupełnie inaczej kiedy przez resztę czasu będę poważna. Nadal jestem zdania, że lepiej wiedzieć gdzie go nałożyć bez dziwnych trików w nienaturalnymi minami.

Przy nakładaniu różu dobrze mieć "lekką rękę", nakładać go zaczynając od minimalnej ilości i w miarę kiedy uznajemy, że efekt mógłby być mocniejszy, dodając więcej koloru. Trzeba także pamiętać o dokładnym roztarciu go tak aby kolor delikatnie zanikał. 

Róż powinien znaleźć się na policzku spełniając kilka podstawowych zasad:
  • nie powinien znajdować się za wysoko, powinien być umiejscowiony poniżej szczytu kości policzkowych (tu mamy miejsce na rozświetlenie) 
  • nie powinien sięgać za daleko do ucha jak bronzer, powinien kończyć się w połowie drogi między uchem a zewnętrznym kącikiem oka
  • nie powinien być nałożony zbyt blisko środka twarzy, najlepiej trzymać się zasady, że róż powinien sięgać najdalej do linii wyznaczonej przez tęczówkę oka
  • nie powinnyśmy także nakładać go zbyt nisko, nałożony za nisko "pociągnie" twarz w dół przez co postarzymy się, a na pewno nie o to chodzi. Róż nie powinien sięgać w dół dalej niż do końca nosa. 

To na razie wszystko co przychodzi mi na myśl kiedy myślę o różach, w kolejnym poście pokażę kilka moich ulubionych róży matowych i rozświetlających. Jakie róże lubicie? Czy jesteście raczej zwolenniczkami konturowania bez różu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znajdziesz mnie tutaj:

INSTAGRAM