czwartek, września 14, 2017

CZARNA MASKA PILETEN - HIT CZY KIT?



Kiedy czarna maska Pileten pojawiła się na rynku, od razu stała się hitem. Pochwałom pod jej adresem nie było końca, a samą maskę bardzo ciężko było dostać- trzeba było zamawiać ją z zagranicznych stron, ale nawet tam nie zawsze była dostępna. Gdy zaczęła pojawiać się w polskich drogeriach internetowych, zaczęły pojawiać się negatywne opinie, szczególnie jeśli chodzi o jej skład. Obecnie to produkt bardzo kontrowersyjny- dlatego nie mogłam jej nie przetestować na własnej skórze. 

MASKA PILATEN- ZABÓJCA WĄGRÓW


Maska stała się łatwo dostępna w Polsce tak na prawdę wtedy, kiedy jej pięć minut już minęło. Pierwsze opinie na blogach i Youtube były tylko pozytywne. Każdy, kto ją wychwalał, zachwycał się przede wszystkim tym jak świetnie oczyszcza pory dosłownie po jednym użyciu. W składzie szczególnie podkreślano aktywny węgiel z bambusa, który miał odpowiadać za spektakularne działanie maski, która szybko okrzyknięta została "zabójcą wągrów". 

Równie szybko, jak maska Pilaten zyskała popularność, tak ją straciła. Kiedy jej dostępność rosła zaczęły pojawiać się negatywne opinie dotyczące jej składu- w którym znajdziemy przede wszystkim alkohol i konserwanty, a nie węgiel z bambusa. Dokładny skład bardzo ciężko znaleźć, jednak najważniejsze jest dla mnie jej działanie. 


JAK UŻYWAĆ CZARNEJ MASKI PILATEN


Maska ma kremową, gęstą konsystencję o smolistym, czarnym kolorze. Łatwo się ją rozsmarowuje, chociaż lubi robić prześwity przez które później ciężko ją dobrze zdjąć. Jest to maska typu "peel off", zastygająca na skórze, którą później możemy zerwać z twarzy i wyrzucić. 

Na blogach często pojawia się opinia, że maska wyrywa "meszek" na twarzy. Rzeczywiście, jeżeli nakładamy ją na policzki, czy w okolicach brwi może to przeszkadzać, jednak moim zdaniem jest to maska przeznaczona do używania w miejscach gdzie pory bywają rozszerzone, jak np. okolice nosa. Zupełnie nie widzę potrzeby nakładania jej na policzkach. 

Zdejmowanie maski jest całkiem sprawne jeżeli nałożymy grubszą jej warstwę- wtedy najlepiej zastyga, nie tworzy prześwitów i łatwiej ją usunąć. Cieńsza warstwa sprawi, że maska będzie się rozrywała i odchodziła mniejszymi kawałkami. Jeśli maska gdzieś nie do końca wyschnie wystarczy usunąć ją mokrym wacikiem.




JAK PRZYGOTOWAĆ SKÓRĘ ABY MASKA MOGŁA DZIAŁAĆ? 


Maska nie może działać tak jak powinna, jeżeli najpierw nie rozpulchnimy nieco skóry i nie otworzymy porów. Pomóc tu może tzw. "parówka" albo kilka minut ciepłego kompresu. One sprawią, że skóra będzie o wiele lepiej przygotowana na nałożenie maski. Przed nałożeniem kompresu albo zrobieniem "parówki" musimy pamiętać jeszcze o dokładnym oczyszczeniu skóry.

Po nałożeniu maski, czekamy 15-20 minut aż ona zaschnie po czym ściągamy ją i usuwamy resztki wacikiem.



EFEKTY


Najważniejsze w stosowaniu każdego kosmetyku są oczywiście efekty. W przypadku tej maski nie mogę narzekać. Za każdym razem (nakładam ją tylko na nos) wyciąga sporo zanieczyszczeń z moich porów i pozostawia skórę oczyszczoną. Nie zauważyłam negatywnego działania maski na moją skórę dlatego nie martwię się tak bardzo jej składem. Nie powiem Wam czy warto ją kupić, jeśli chcecie ją przetestować, sprawdzić jej działanie na sobie- znajdziecie ją w sklepach internetowych i drogeriach (np. Hebe, Douglas) za około 15-20 złotych.

Używałyście maski Pilaten? Może planujecie ją kupić? Co o niej myślicie?

8 komentarzy:

  1. Na obecną chwilę dla mnie za mocna :(

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie gdyby cena tej maski była znacznie wyższa nigdy bym jej nikomu nie polecała . Kończę już pierwszą tubkę i fakt : mini depilacja i lekko oczyszczoną skórę można zauważyć aczkolwiek nie jest to efekt WOW, na który zapewne wiele kobiet czeka! Sam kolor maski jest już czymś odmiennym więc biorąc pod uwagę cenę i krzywdy jaką ta maska mi NIE wyrządziła mogę stwierdzić,że nie żałuję jej zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio gdzieś widziałam jej próbkę za przysłowiową złotówkę, zastanawiałam się czy kupić jednak nie dodałam jej do koszyka. Chyba to był błąd, bo zanieczyszczeń troszkę mam, a sposobu na nie - nie :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba ostatnio widziałam ją w Naturze przy kasie:) Fajnie, że wprowadzili ją u nas na rynek. Ja swoją kupiłam jakieś dwa lata temu na ebayu, użyłam kilka razy i zachwyt mi minął. Nie mam samodyscypliny jeśli chodzi o maseczki;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem ta maska jest słaba, wyrywa meszek z twarzy, zaskórników niemal żadnych nie usuwa, a skład zbliżony do kleju... Pozdrawiam! Blonde Kitsune

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ją, ale jeszcze nie wypróbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiem że stała się popularna, ale nie wiem czy sama się na nią skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam i używałam też na moim narzeczonym - szału nie robi.

    Mój blog, zapraszam

    OdpowiedzUsuń

Znajdziesz mnie tutaj:

INSTAGRAM