poniedziałek, czerwca 17, 2019

KOSMETYKI, DO KTÓRYCH ZAWSZE WRACAM


Kilka tygodni temu wpadłam w panikę, gdy zobaczyłam, że kończy się moja ulubiona pomadka (nie oceniajcie mnie). Pomyślałam wtedy, że stworzę na ten temat post. Przez ostatnie tygodnie obserwowałam jakie kosmetyki najczęściej są u mnie w codziennym użyciu, i wyłapałam kilka, których zużytych opakowań nie jestem w stanie już zliczyć. Jesteście ciekawe, do jakich kosmetyków zawsze wracam? 

 

KOSMETYKI, DO KTÓRYCH ZAWSZE WRACAM


Jestem pewna, że każda z Was ma podobnie. Mamy miliony pomadek, a jednak kiedy "ta jedyna", w perfekcyjnie dobranym odcieniu, kończy się, musimy kupić nowe opakowanie. I to nie tylko pomadka. Mimo, że testuję bardzo dużo pudrów, podkładów i innych kosmetyków, mam swoje ulubione, które zawsze muszą być w mojej toaletce "na wszelki wypadek". I to po nie najczęściej sięgam robiąc codzienny makijaż. 


POMADA DO BRWI ANASTASIA BEVERLY HILLS (110 PLN/ 1 SZT.)


Choćbym przetestowała tysiąc pomad do brwi, nawet jeśli z którąś się polubię, zawsze wracam do pomady Anastasia Beverly Hills. Uwielbiam jej masełkowatą konsystencję, która łatwo rozprowadza się na skórze i mocną pigmentację. Pomada idealnie się rozciera, dzięki temu łatwo uzyskać efekt "ombre brows", wypełnimy nią wszelkie ubytki z brwiach i precyzyjnie wyrysujemy linię brwi. Wybór kolorów jest spory, myślę, że każdy znajdzie wśród nich idealny dla siebie.


KREDKI DO BRWI GOLDEN ROSE LONGSTAY PRECISE BROWLINER (20,90 PLN/ 1 SZT.)


A skoro jesteśmy przy brwiach, nie mogłabym nie wspomnieć o fantastycznych kredkach od Golden Rose. Jakiś czas temu pokazywałam Wam porównanie najróżniejszych kosmetyków do makijażu brwi, które znajdziecie w ofercie Golden Rose. Wszystkie uwielbiam, ale moje serce skradły kredki Longstay Precise Browliner, które są cieniutkie, ultra precyzyjne i utrzymują się na swoim miejscu przez cały dzień. Kredki GR stały się moimi ulubieńcami do podkreślania brwi moich Klientek. Są precyzyjne, łatwo nimi wyrysować zarówno bardzo mocno podkreślone brwi, jak i jedynie musnąć je kolorem, aby wyglądały jak najbardziej naturalnie. Wybór kolorów pozwala znaleźć idealny odcień dla każdego. Zawsze mam w mojej toaletce pełną gamę kolorów!




ŻEL DO BRWI GOLDEN ROSE LONGSTAY BROW STYLING GEL (20,90 PLN)


Żaden inny żel do brwi nie jest tak mocny i tak dobrze nie układa moich włosków jak ten. Mówiłam Wam o nim już niejednokrotnie i myślę, że warto wspomnieć o nim raz jeszcze, ponieważ to najlepszy żel do brwi dla brunetek!  Żel do brwi Golden Rose ma ciemny kolor i lekko barwi włoski na brązowy kolor, dlatego nie sprawdzi się u blondynek. Jest mega mocny i ułożone nim brwi pozostają na swoim miejscu przez cały dzień. Trzeba tylko uważać, aby nie dotknąć nim skóry, ponieważ może zostawić na niej lekko rudawą poświatę.


POMADKA ANASTASIA BEVERLY HILLS CRUSH (122 PLN/ 1 SZT.)


Mam sporo pomadek, ale ze wszystkich formuł najbardziej lubię zastygające pomadki w płynie Anastasia Beverly Hills. Najpiękniejszy kolor to dla mnie Crush, który zawsze muszę mieć w zapasie. Crush to dla mnie idealny odcień nude. Nie jest ani zbyt różowy, ani zbyt brązowy. Zastygające pomadki ABH najlepiej wyglądają na wypielęgnowanych, nawilżonych ustach, bez suchych skórek. Pomadka szybko zastyga i jest bardzo trwała. Przy tak naturalnym odcieniu jak Crush, w ciągu dnia prawie nie są potrzebne poprawki. Pomadka "zjada się" od środka, potrafi przetrwać bez uszczerbku kilka posiłków, a jej jedyną wadą jest to, że lekko wysusza usta. Dlatego po każdym użyciu pomadki, trzeba je porządnie nawilżyć.


PUDER TRANSPARENTNY LAURA MERCIER (225 PLN/ 29G)


Zawsze kiedy kończy mi się puder Laura Mercier, szukam dla niego godnego zamiennika. W międzyczasie chętnie testuję inne pudry, jednak żaden nie potrafi zająć miejsca Laury. Puder transparentny LM wygląda na skórze perfekcyjnie. Sprawia, że skóra wydaje się gładsza, prawie jak z Photoshopa, a do tego idealnie przedłuża trwałość makijażu, który wygląda dobrze wiele godzin, nawet w największe upały. Jego wykończenie opisałabym jako satynowy mat.


PODKŁAD INGLOT ALL COVERED (97 PLN/ 30 ML)


Podkład Inglot miał swoją premierę pod koniec zeszłego roku, od tego czasu zdążyłam zużyć 3 opakowania, a w domu aktualnie mam kolejne 2. Doskonale wiecie ile podkładów testuję, niektóre uwielbiam, ale to Inglot All Covered wygląda na mojej skórze tak pięknie, że żaden nie jest w stanie go zastąpić. Podkład All Covered trudności sprawia jedynie przy aplikacji, widocznie ciemnieje, a w miejscu w którym go dokładamy początkowo kolor jest taki jak w opakowaniu, co może niektórym przeszkadzać. Jednak kiedy już dobrze dobierzemy kolor (biorąc pod uwagę, że ciemnieje zastygając) i nałożymy go (najbardziej lubi aplikację gąbeczką, ja używam Beauty Blendera albo Boho Blendera) to nie ma sobie równych! Pięknie wyrównuje koloryt, daje złudzenie perfekcyjnej cery, niemal jak po użyciu Photoshopa, i długo się utrzymuje. Bardzo często wieczorem mój makijaż nadal wygląda tak samo jak świeżo nałożony.

A jakie kosmetyki są Waszym must have?











5 komentarzy:

  1. Podkład z Inglota fantastyczny ale kredka do brwi z GR kompletnie mi się nie sprawdziła. Nie wiem, czy dostałam jakiś felerny egzemplarz, ale żeby wykrzesać z nich choć odrobinę pigmentu musiałam naciskać tak mocno, że wyrywałam sobie włoski... Bardzo twarda i jakby tępa kredka :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ciągle zużywam wosk do brwi w kredce od Bell:)

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie nie robilam takiego podsumowania, ale jest kilka kosmetykow ktore bardzo lubie, ale zmieniaja mi sie zgodnie z sezonem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Puder z Laury Mercier i jak żel z Anastazji BH bardzo lubię. Podkład z Inglot to u mnie zawsze porażka :(

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! Komentarze są dla mnie najlepszą motywacją do dalszego pisania i rozwijania mojego miejsca w sieci. ❤

Jeśli mój blog spodobał Ci się i dołączyłeś do obserwatorów daj o tym znać w komentarzu abym mogła Cię odwiedzić ❤