Cześć!
Cieszę się, że tu jesteś!
Nazywam się Agata Szczepaniak. Z wykształcenia jestem Charakteryzatorem. W 2011 roku obroniłam dyplom z Charakteryzacji Filmowej w Warszawskiej Szkole Filmowej Bogusława Lindy i Macieja Ślesickiego. Na moim blogu znajdziesz wszystko, co dotyczy makijażu i pielęgnacji! A jeśli jakiegoś tematu nie znajdziesz... Napisz i zapytaj!

  • MAKIJAŻ
    Wykonuję makijaże okolicznościowe w Szczecinie i najbliższych okolicach. Zapraszam do zapisów! Więcej informacji na temat mojego doświadczenia, cennik
    Czytaj więcej
  • BEAUTY BLOG
    Od 2013 roku prowadzę bloga o makijażu. Znajdziesz tu recenzje kosmetyków, porady dotyczące makijażu i najnowsze triki. Mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie!
    Czytaj więcej
  • KONTAKT
    Jeśli nie znalazłaś odpowiedzi na swoje pytania, albo po prostu chcesz zapytać o coś związanego z makijażem napisz do mnie.
    Czytaj więcej

CLARE BLANC | IDEALNY BLASK NA KAŻDĄ OKAZJĘ


 

Kiedy myślę o błyszczącym makijażu, myślę o Clare Blanc. Moje początki z tą marką nie były ciekawe. Kilka z ich pigmentów kompletnie mi się nie sprawdziło (albo miałam inny styl i one do niego nie pasowały), więc oddałam je komuś innemu.  


ALE, jeśli jest się fanem makijażu glow i przegląda się na Instagramie tysiące inspiracji, kosmetyki Clare Blanc wracają jak bumerang. I jednocześnie wraca chęć przetestowania ich. Dlatego początkowo sięgnęłam po jeden: rozświetlacz do ciała Wet Skin. Spodobał mi się, dlatego kupiłam kolejny produkt, tym razem był to puder Oh Glow Botox, a później jeszcze kilka większych i mniejszych pigmentów i wiem, że to nie koniec mojej kolekcji. 

 

PUDER OH GLOW! BOTOX

Ok, zacznę od pudru, którego można używać miejscowo lub na całą twarz. Puder Oh Glow Botox idealnie sprawdza się w makijażu osób dojrzałych, świetnie wygląda też u osób z cerą suchą. Na skórze tłustej raczej bym z niego zrezygnowała lub nałożyła miejscowo, jeśli komuś zależy na błyszczącym wykończeniu makijażu. Nie jest to puder utrwalający, a raczej wykańczający. 

Puder Botox daje efekt rozświetlenia skóry. Można używać go też jako bardzo delikatnego rozświetlacza, ale to jeśli ktoś lubi bardzo subtelny efekt. Nałożony na całą twarz pięknie rozprasza światło, daje efekt wygładzenia cery, sprawia, że zmarszczki są mniej widoczne. To tajna broń w makijażu kobiet dojrzałych. Najbardziej lubię wpracowywać go w skórę pędzlem o miękkim włosiu (ważne żeby nie był bardzo gęsty), okrężnymi ruchami. 

 


Od lewej:

Body Magic Dust Wet Skin

Magic Dust Frozen Rose

Magic Dust Cold Gold

Magic Dust Sunny Dust

Oh Glow! Botox

 


ROZŚWIETLACZ BODY MAGIC DUST WET SKIN 05

Body Magic Dust Wet Skin to typowy rozświetlacz do ciała, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby używać go także na powieki. Wet Skin to neutralny kolor, który nie jest ani zbyt żółty, ani zbyt różowy, myślę, że będzie ok dla każdego odcienia skóry. A przynajmniej dla większości, bo na cerze mocno opalonej zdarza mu się wyglądać brudno. Mamy w nim mnóstwo drobinek, które odbijają światło na tyle mocno, że skóra wygląda jakby była mokra. 

Wet Skin najbardziej lubię nakładać na ciało (lekko nawilżone balsamem). Najczęściej nakładam go na dekolt, ale czasami też na ręce, plecy, nogi. O wiele rzadziej na twarz, gdzie nie lubię mocno widocznych drobinek.


PIGMENTY MAGIC DUST (FROZEN ROSE, SUNNY DUST, COLD GOLD) 

Na Instagramie ze wszystkich stron "atakowały" mnie Magic Dusty. W końcu zdecydowałam się na odcień Cold Gold, a zaraz po nim na kolejne dwa: Frozen Rose i Sunny Dust. Wszystkie są niesamowicie piękne. Można ich używać na całe ciało oraz na powieki. Ich opakowania są większe, takie jak w przypadku Body Magic Dust. 

Magic Dusty mają mnóstwo drobinek i przepięknie migoczą w świetle. Idealnie sprawdzają się na powiekach, kiedy chcemy uzyskać efekt intensywnie mieniącego się makijażu. Sunny Dust jest jasnym, ciepłym złotem; Frozen Rose to jasny, chłodny róż ze srebrnym poblaskiem; a Cold Gold to jasne, chłodne złoto. Nie da się wybrać ulubionego, każdy jest wyjątkowy. Uwielbiam je i jeśli miałabym zostawić sobie pigmenty tylko jednej firmy to byłyby to właśnie Magic Dusty. 



Od lewej pigmenty:

Salted Carmel 873

Pink Papaya 912

Golden Brown 892

Hazelnut 914

Pink Sand 924




PIGMENTY (HAZELNUT, PINK PAPAYA, PINK SAND, GOLDEN BROWN, SALTED CARMEL)

Oprócz olbrzymich Magic Dustów mam jeszcze pięć mniejszych pigmentów Clare Blanc, które zamknięte są w słoiczkach o dwóch różnych wielkościach, chociaż ostatecznie może to być dokładnie taka sama pojemność. Niestety na mniejszych słoiczkach nie ma oznaczenia, a kartoniki już dawno wyrzuciłam. Nie ma to jednak większego znaczenia. 

W większych słoiczkach mam pigmenty Hazelnut i Pink Sand:

  • Pink Sand- subtelny róż z mnóstwem drobinek, daje efekt intensywnie mieniącej się tafli, idealnie wygląda nałożony na mokro
  • Hazelnut- nie ma tylu drobinek, jego blask jest bardziej perłowy, tworzy na skórze perłową taflę, która subtelnie mieni się przy każdym ruchu; świetnie sprawdzi się do delikatniejszego makijażu typu nude

W mniejszych słoiczkach mam Pink Papaya, Salted Carmel i Golden Brown:

  • Golden Brown- jego formuła jest podobna do pigmentu Hazelnut, ale dodatkowo ma w sobie złote drobinki; jego odcień to ciepłe, średnie złoto
  • Salted Carmel- taki sam typ pigmentu perłowego, co Hazelnut; jego odcień jest jasny i chłodny; świetny do delikatnych makijaży
  • Pink Papaya- idealnie wygląda nałożony na mokro; ma w sobie sporo drobinek, które mocno migoczą w świetle i na powiece dają bardzo intensywny efekt; jego odcień jest podobny do Pink Sand, ale ciemniejszy i bardziej mieniący się na złoto

 


 Na zdjęciu na powiekach odcień Hazelnut. 


 

Wszystkie pigmenty zamknięte są w słoiczkach. Najmniejsze nie mają żadnej osłonki na siteczku i ciągle się wysypują w opakowaniu, ale w tych średnich i największych można zamknąć dodatkowo sitko specjalną osłonką i wtedy już nic nie wysypie się samo na tą górną część słoiczka. 

Jeśli chodzi o formuły tych pigmentów to są one zupełnie wyjątkowe i tym razem polubiłam się z nimi. Używam ich praktycznie do każdego makijażu i zawsze jestem zadowolona z efektu jaki dają. W ofercie jest tyle pigmentów, że każdy znajdzie coś dla siebie. Mamy do wyboru pigmenty o różnym stopniu błysku, a także matowe. Na początek polecam kupić któryś z Magic Dustów (tych bez dopisku "Body", chociaż i te są świetne). Zakochacie się od pierwszego... użycia. 


Jakie są Wasze ulubione pigmenty?


 



 

 

Komentarze

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! Komentarze są dla mnie najlepszą motywacją do dalszego pisania i rozwijania mojego miejsca w sieci. ❤

Jeśli mój blog spodobał Ci się i dołączyłeś do obserwatorów daj o tym znać w komentarzu abym mogła Cię odwiedzić ❤