Cześć!
Witaj na mojej stronie!
Mam na imię Agata. Z wykształcenia jestem Charakteryzatorem. Na moim blogu znajdziesz wszystko, co dotyczy makijażu i pielęgnacji! Dziękuję, że tu jesteś, to właśnie dzięki Tobie istnieje to miejsce. Jeśli masz jakiekolwiek pytania o makijaż: pisz śmiało. Jestem tu dla Ciebie.

  • MAKIJAŻ
    Wykonuję makijaże okolicznościowe w Szczecinie i najbliższych okolicach. Zapraszam do zapisów! Więcej informacji znajdziesz w zakładce "o mnie".
    Czytaj więcej
  • BEAUTY BLOG
    Od 2013 roku prowadzę bloga o makijażu. Znajdziesz tu recenzje kosmetyków, porady dotyczące makijażu i najnowsze triki. Mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie!
    Czytaj więcej
  • KONTAKT
    Jeśli nie znalazłaś odpowiedzi na swoje pytania, albo po prostu chcesz zapytać o coś związanego z makijażem napisz do mnie.
    Czytaj więcej

KOLEJNA PALETA CARNIVAL | OCENIAM PALETĘ BPERFECT X STACEY MARIE CARINVAL V INTERSTELLAR

 


Oceniam piątą już paletę BPerfect Carnival. Pełna nazwa palety to Carnival V Interstellar. Ile cieni tym razem znalazło się w środku? Jakie kolory, wykończenia? Czy jest w niej coś nowego i zaskakującego? Wszystkiego dowiecie się czytając dalej. 


Paleta jest spora, czarna, z kolorowym napisem Carnival. Jak zawsze jest tekturowa, z dużym lusterkiem w środku. W palecie znalazło się 45 cieni, wyraźnie podzielonych na trzy części: różowo- pomarańczową, zielono-niebieską, szaro-srebrną. Taki podział palety daje, szczególnie osobom początkującym w dobieraniu kolorów, pewną podpowiedź jak można te cienie ze sobą zestawić. Ale oczywiście można użyć kolorów odważniej i śmiało zestawiać wszystkie w dowolnych kombinacjach. Patrząc na paletę Carnival V mam mnóstwo pomysłów na makijaże. Dawno żadna paleta nie była dla mnie tak inspirująca. 

 



 

 

W palecie znalazły się cienie matowe, duo chromy, piękne "mokre" błyski i sprasowane brokaty. Maty są miękkie i aksamitne, jednak nie wszystkie są tak samo idealnie napigmentowane. Jak zawsze nieco gorzej oceniam najciemniejsze cienie, chociaż tym razem czarny cień jest wyjątkowo dobry. Ciemna szarość Deep Space czy butelkowa zieleń Alien albo głęboki niebieski Traveler niestety wymagają więcej pracy i perfekcyjnej bazy, inaczej mogą tworzyć plamy. Uwielbiam za tak każdy cień pastelowy: świetna pigmentacja i super praca z nimi na prawdę są na plus. Każdy z nich przepięknie wygląda w makijażu i dodaje uroku. Uogólniając: z matowymi cieniami pracuje się przyjemnie, ładnie się rozcierają, fajnie łączą ze sobą i w większości dają dobry pigment na powiece (kryją, bez plam). ALE: jeśli chciałoby się nałożyć na całą powiekę cień Alien i po prostu go rozetrzeć, makijaż może wyglądać słabo, a na powiece mogą robić się prześwity. 

 




 

 

Przejdźmy do klasycznych błysków, nie będę tu rozdzielać ich na te "zwykłe" błyski i duo chromy. Osobno porozmawiamy tylko o brokatach. Do tych klasycznych błysków zaliczymy: Stargazer, Area 51, Cosmos, Mercury, Martian, Reptilian, Interstelar, New Moon, Galaxy, Rover, Galactic. Błyski mają mokrą formułę, nakładają się na powiekę jak cienie w kremie. Przez swoją formułę (a może powinnam napisać "dzięki niej") świetnie się ze sobą łączą. Błysk jest intensywny, a kolory nieziemskie. Chciałam teraz wymienić moje ulubione kolory, ale kiedy spojrzałam na swatche na mojej ręce... Okazało się, że musiałabym wymienić wszystkie. Każdy jest inny, wszystkie są piękne, każdy inspiruje. Nie wiem kiedy zdążę zrobić wszystkie makijaże, które przychodzą mi do głowy. Ogólnie widzę olbrzymią poprawę cieni błyszczących, w stosunku do pierwszej palety Carnival, co niesamowicie mnie cieszy. Błyszczące cienie ładnie łączą się z matami, można je łatwo rozetrzeć i uzyskać płynne przejścia. 






Ostatnie cztery cienie to sprasowane, foliowe brokaty. To jest obłędny pomysł! Zwykle jestem negatywnie nastawiona do brokatów w paletach, ale tu rzeczywiście jest to zrobione dobrze. Brokaty to oczywiście Milkyway, Orbit, Velocity i Moonwalk. Każdy z nich ma bazę kolorystyczną, dzięki której nie są one "toperami" ale zupełnie samodzielnymi cieniami. Ich błysk jest niesamowicie intensywny: nic dziwnego, w końcu to brokaty. Sprawdzą się do rozświetlenia środka górnej powieki, albo żeby dodać jeszcze większego błysku na dolnej powiece. Uwielbiam szczególnie różowy Milkyway i błękitny Orbit. Jeśli chodzi o dwa pozostałe: ciemną szarość Velocity i jasne srebro Moonwalk, miałam już powobne srebrne brokaty z Mexmo i bardzo je lubiłam, z tym, że te z BPerfect są nieco bardziej mokre. Brokaty najlepiej wyglądają połączone z błyszczącymi cieniami. Nałożone bezpośrednio obok matów mogą robić nieestetyczne odcięcia. 




Jeśli chodzi o kolorystykę, paleta Carnival V Interstellar na pewno jest nieco szalona (jak wszystkie palety Carnival), ale można z niej wyciągnąć bardzo użytkowe cienie i zrobić bardzo użytkowe makijaże wieczorowe. Oprócz lekkiej niechęci do kilku ciemnych, matowych cieni nie mam jej nic do zarzucenia. 

Dla fanek kolorów, makijaży artystycznych, szalonych: jak najbardziej polecam. Osoby, które szukają cieni do makijaży nude, nie znajdą w tej palecie nic dla siebie. 

Jak Wam się podoba ta kosmiczna paleta? 







Komentarze

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! Komentarze są dla mnie najlepszą motywacją do dalszego pisania i rozwijania mojego miejsca w sieci. ❤

Komentarze które uznam za próbę reklamy produktów czy usług zostaną usunięte. Jeśli chcecie wykupić reklamę zapraszam do kontaktu: agatawelpa@gmail.com