środa, marca 29, 2017

GLAM SHADOWS- CZY WARTO?


Czy jestem ostatnią osobą, która przetestowała cienie Glam Shadows? Miałam tyle różnych cieni na mojej liście marzeń, że szał na kosmetyki Hani z kanału Digitalgirl jakoś mnie ominął. W tym miesiącu jednak nadrobiłam to niedopatrzenie i zamówiłam 7 kolorów. Jak to u mnie, nie mogły to być cienie matowe- wszystkie kolory, które wybrałam to cienie duochrome i opalizujące.





Obecnie, jeśli dobrze liczę, kolekcja cieni Glam Shadows to 94 cienie! Poprawcie mnie jeśli się mylę. To już na prawdę spory wybór! Niestety nie mam już żadnego starego cienia Inglot, w okrągłym kształcie, jednak wydaje mi się, że cienie Hani mają ten sam kształt i rozmiar. 

Wybierać możemy spośród kilku wykończeń- na pewno są cienie matowe, matowe z drobinkami, perłowe, opalizujące i duochrome. Cienie nie są drogie, ich cena to 12 zł/szt. Jeśli nie macie żadnej palety magnetycznej, najlepiej zainwestować w taką bez przegródek- np. paletę dostępną na stronie Glam Shop albo Inglot Flexi Palette. Z całej gamy cieni dostępnej na stronie, na dobry początek wybrałam 8, niestety ostatecznie trafiło ich do mnie 7- cień "Jednorożec", na którym najbardziej mi zależało, był chwilowo niedostępny.
Inglot Flexi Palette

Wszystkie cienie Glam Shadows, które wybrałam są błyszczące. Dlatego od pierwszego użycia mogłam sprawdzić jak pracują z innymi- matowymi- cieniami. Łącze je z cieniami Inglot, Make Up Addiction, Suva Beauty czy Freedom Make Up i ze wszystkimi bardzo dobrze się blendują. Cienie bardzo ładnie trzymają się na bazie, w ciągu dnia nie zbierają się w załamaniu powieki, nie rolują (może być jednak inaczej jeśli nakładacie je na "gołą" powiekę).



Część cieni, które mam to cienie typu duochrome, inne to cienie opalizujące. Cienie duochrome to cienie, które opalizują na inny kolor, jednak od zwykłych opalizujących cieni różnią się tym, że nałożone na różne bazy będą zachowywać się inaczej, ale nadal wyglądać tak samo dobrze. Cienie duochrome możemy nakładać na bazy białe (albo cieliste/przezroczyste) i czarne. To cienie, które w zależności na co są nałożone mają zupełnie różne odcienie. Np. cień duochrome o drobinkach niebieskich i brązowych może nałożony na białą bazę wyglądać jak brązowy cień opalizujący na niebiesko, z kolei na czarnej bazie niebieskie tony wyjdą na pierwszy plan.

Cienie mają polskie nazwy. Bardzo mi się to podoba, to na prawdę świetny pomysł! W czasach kiedy zewsząd uderzają nas angielskie nazwy towarów, możemy kupić cienie o takich nazwach jak "Wata cukrowa" czy "Jednorożec". Niektóre nazwy są zabawne, inne nie, ale wszystkie dobrze oddają kolory cieni.


Jakie mam kolory? Wybrałam siedem przepięknych odcieni idealnie nadających się do makijaży codziennych jak i wieczorowych. Sprawdźcie jak pięknie wyglądają na swatchach i przeczytajcie co o nich myślę:

💙 Cytrynowa Mgiełka- duochrome. Najpiękniejszy, najbardziej nietypowy cień z mojej małej kolekcji. To cień o niebieskiej bazie, który opalizuje na żółto. Cień nałożony na czarną bazę staje się morski.
💚  Kolorowy Dym- szaro, brązowy cień z zieloną poświatą i delikatniutkimi drobinkami mieniącymi się w świetle. Na czarnej bazie zielony, opalizujący.
💛  Holo- szaro fioletowy cień z błękitnawo- zieloną poświatą, na czarnej bazie wychodzą na pierwszy plan niebiesko-zielone tony.
💜  Patyna- brązowo-szara baza z zieloną poświatą, na czarnej bazie staje się zielony.
💚  Lilaróż- opalizujący cień. Jego bazą jest chłodny odcień fioletu, opalizuje na różowo. Czarna baza po prostu podbija jego kolor.
💙  Wata Cukrowa- opalizujący na różowo brzoskwiniowy cień. Na czarnej bazie wygląda odrobinę ciemniej.
💜  Kokietka- ciepły odcień fioletu opalizujący na różowo. Na ciemnej bazie kolor jest podbity, ciemniejszy, ale nadal fioletowy, opalizujący na różowo.
(* Kolorowy Dym, Holo i Patyna są podobne, jednak każdy ma w sobie coś wyjątkowego)


Używam cieni na tyle intensywnie, że mogę powiedzieć, że dobrze mi się z nimi pracuje. Cienie mało się osypują (nie ma co się oszukiwać- wszystkie się osypują mniej lub więcej), są miękkie, ich konsystencja jest jakby mokra. Dobrze nakłada się je palcem- wtedy ich pigmentacja jest większa, jak i pędzlem. W ciągu dnia nie rolują się na powiece, nie zbierają się w jej załamaniu. Jedyne do czego mogę się przyczepić to pigmentacja, nie jest zła, ale po licznych zachwytach w internecie spodziewałam się o wiele lepszej (porównajcie sobie swatche wyżej do swatchy cieni z palety Juvias Place → Juvias Masquarade Palette).

Czy warto kupić cienie Glam Shadows? Pewnie! To dobrej jakości cienie w bardzo przystępnej cenie. Ich pigmentacja i trwałość są na bardzo wysokim poziomie, co sprawia, że cieni na pewno chętnie będą używali profesjonaliści, ale nie tylko. Ja nie odmówię sobie kolejnych pięknych kolorów (czekam, aż Jednorożec znów będzie w sprzedaży!).

8 komentarzy:

  1. Nie, nie jesteś ostatnia - ja jeszcze tych cieni nie próbowałam! :D
    Myślę, że skuszę się na podobny secik do Twoich - też głównie duochrome.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie... Nie jesteś ostatnią osobą, która przetestowała cienie Glam Shadows. My wcale nie mieliśmy ich w łapkach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie testowałam glamshadows ;D moze z czasem, gdy będzie mi brakowalo kilku kolorkow :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam na nie ochotę, ale swatche na stronie sklepu są straszne;/ nie wiem co wybrać

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie niestety przypadly do gustu tylko jej matowe cienie..

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też jeszcze nie próbowałam cieni od Hani ;) Ostatnio się nimi zainteresowałam, ale czekam aż będą dostępne wszystkie cienie, które wpadły mi w oko. Dlatego mam do Ciebie pytanie, czy możesz porównać ich jakość do cienie Zoevy? :D Bo to jedyne ze średniej półki jakie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mając do wyboru cienie Glam Shadows i Zoeva, wybrałabym jednak Zoevę...

      Usuń

Znajdziesz mnie tutaj:

INSTAGRAM