poniedziałek, maja 13, 2019

INGLOT PARTYLICIOUS FREEDOM SYSTEM CREAMY PIGMENT | JAK OCENIAM NOWE CIENIE INGLOT?



Cienie z najnowszej kolekcji Inglot Partylicious to zupełnie nowa formuła w ofercie Inglot. Podobnie jak Turbopigmenty z GlamShop, są to sprasowane pigmenty. Kolekcja Creamy Pigment od Inglot liczy na razie dziesięć kolorów, które razem tworzą paletę Partylicious, ale już teraz mogę Wam powiedzieć, że mam nadzieję, że wybór kolorów będzie się powiększać. 

 

INGLOT FREEDOM SYSTEM CREAMY PIGMENT 


Cienie Inglot Creamy Pigment dostępne są w formie wkładów do palety magnetycznej. Każdy wkład waży około 1,9g. Za jeden prostokątny wkład do palety zapłacimy 20 złotych. Decydując się na całą kolekcję, razem z ozdobną paletą magnetyczną, zapłacimy za nie 10% mniej czyli 203,4 złote.


Cieszy mnie, że w ofercie cieni Inglot pojawiła się nareszcie jakaś nowość. Cienie Creamy Pigment to olbrzymi krok do przodu, jeżeli chodzi o formułę prasowanych cieni dostępnych w Inglocie. Z cieniami Inglot bardzo dużo pracowałam zaczynając moją przygodę jako wizażysta. Ale zarówno ich maty (które w porównaniu do matów, których teraz lubię używać, są bardzo twarde i suche) jak i perłowe cienie (które nie są tak foliowe, jak błyszczące cienie innych marek) już dawno mi się znudziły. Niestety poszukując idealnych cieni dla siebie szybko uznałam, że ich formuła nie odpowiada mi na tyle, aby nadal chętnie z nimi pracować. Mam jednak duży sentyment do kosmetyków Inglot i kiedy zobaczyłam paletę Partylicious wiedziałam, że muszę ją mieć. Nie jestem ani odrobinę zawiedziona. Mam nadzieję, że takich cieni jak Creamy Pigment, będzie się pojawiać w Inglocie więcej.





INGLOT CREAMY PIGMENT A TURBO PIGMENTY GLAM-SHOP



Cienie Creamy Pigment zawierają w swoim składzie czysty pigment oraz pyłek diamentowy. Ma to sprawić, że cienie będą jeszcze bardziej połyskujące i wielowymiarowe, niż dostępne do tej pory pigmenty Inglot. W internecie pojawiły się głosy, że Creamy Pigment to odpowiedź Inglota na Turbopigmenty GlamShop. Chciałabym rozwiać wątpliwości. Produkty zupełnie nie są do siebie podobne i nie można ich w żaden sposób do siebie porównywać. Ani o cieniach Inglot, ani o Turbopigmentach, nie można powiedzieć, że są gorsze lub lepsze od tych drugich, bo to po prostu zupełnie inna formuła, zupełnie inne wykończenie i blask. Nie da się tych cieni ze sobą porównywać.


JAKIE SĄ CIENIE INGLOT CREAMY PIGMENT?


Ale wracając do nowych cieni Inglot. Cienie Creamy Pigment mają bardzo miękką formułę. Nabierając je palcem trzeba odrobinę uważać, żeby nacisk na cień nie był zbyt duży. Bardzo łatwo możemy go w ten sposób skruszyć, a przecież tego nie chcemy. Ich formuła jest dość sucha, dlatego najlepiej sprawdza się nakładanie ich na jeszcze mokrą bazę pod cienie lub korektor. Wtedy mają się do czego przykleić, wyglądają i utrzymują się najlepiej. Świetnie sprawdza się pod nie baza NYX Glitter Primer, która zminimalizuje migrowanie drobinek po twarzy, baza Inglot Eyeshadow Keeper albo korektor MUFE Full Cover.

Cienie nakładane na sucho są pół transparentne. Intensywniejszy kolor uzyskacie nakładając je na mokro, np. na płyn Duraline. Cienie są wielowymiarowe, mają różne kolory, w zależności od kąta padania światła. Każdy cień ma w sobie mnóstwo maleńkich, odbijających światło drobinek. Ich blask jest piękny, ale nadal zupełnie inny niż w przypadku Turbopigmentów (tylko ich pigmentacja jest zbliżona). Cienie dobrze utrzymują się nałożone na bazę, ale przez ich suchą formułę nie wszystkie drobinki idealnie się do niej przyklejają i zdarza się, że migrują po powiece.

Creamy Pigment zupełnie nie sprawdzają się nakładane na sucho. Trzeba je nakładać na mokro, jeśli chcemy nakładać je solo, lub na inny, bardziej mokry cień np. foliowe cienie Juvias, aby jeszcze mocniej podbić ich blask. Pięknie wyglądają jako akcent na środku powieki, rozświetlenie matowego makijażu oka.



INGLOT CREAMY PIGMENT PARTYLICIOUS


Większość kolorów w palecie Inglot Partylicious to delikatne odcienie, które sprawdzą się w makijażach użytkowych, wieczorowych, a nawet ślubnych. Znalazły się w niej odcienie różu, złota, brzoskwini, a także zieleń i szalony, wielowymiarowy odcień niebieskiego, opalizujący na fiolet.

Zanim przejdziemy do opisu kolorów, jeszcze jedna sprawa. Nareszcie cienie Inglot nie są oznaczone tylko numerami, a mają swoje nazwy! Kupując dedykowaną paletę Partylicious, wszystkie nazwy macie wypisane obok cieni.

Just Chillin- beż ze złotymi drobinkami, opalizujący na różowo
Hustle'n'Bustle- róż ze złotymi drobinkami, opalizujący na brzoskwiniowo/ złoto
Dance Floor- chłodny, ciemny róż, opalizujący na fioletowo
Night Out- złoto, ze złotymi drobinkami, z różową poświatą
Cheers- brzoskwinia ze złotymi drobinkami, opalizująca na różowo
Go For It- jasna zieleń ze srebrną poświatą i srebrnymi drobinkami
Reunion- fiołkowy fiolet opalizujący na różowo, z srebrnymi drobinkami
Party Killer- niebieski, opalizujący na fioletowo (cień ma ciemną bazę)
Easy Going- stare złoto, opalizujące na różowo, ze złotymi drobinkami (cień ma ciemną bazę)
Lights On- rdzawe złoto z różową poświatą i złotymi drobinkami

Moje zdanie już znacie. Cienie Creamy Pigment bardzo przypadły mi do gustu i na pewno będziecie mogły oglądać je w moich makijażach na Instagramie. Jeśli tęsknicie za makijażami na blogu, których kiedyś pojawiało się tu o wiele więcej, koniecznie zaobserwujcie mój profil na IG @agatawelpa. Tam codziennie publikuję zdjęcia makijaży, a czasami także szybkie tutoriale.

A co Wy myślicie o nowych cieniach Inglot?

4 komentarze:

  1. Piekna nowosc, chetnie sie w nie zaopatrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładne te cienie, ale jak mam do wyboru przetestować turbopigmenty a produkt inglota, to wolę glamshop. Dla mnie to bardziej wyjątkowe produkty ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! Komentarze są dla mnie najlepszą motywacją do dalszego pisania i rozwijania mojego miejsca w sieci. ❤

Jeśli mój blog spodobał Ci się i dołączyłeś do obserwatorów daj o tym znać w komentarzu abym mogła Cię odwiedzić ❤