wtorek, listopada 05, 2019

SMASHBOX STUDIO SKIN FULL COVERAGE 24 HOUR FOUNDATION {HIT CZY KIT?}



Wiecie jak uwielbiam mocno kryjące podkłady. Lubię kiedy cera wygląda idealnie, jest gładka, bez niedoskonałości i gotowa na nałożenie bronzera i rozświetlacza, które ją wymodelują. Jednak poziom krycia także ma swoje granice, twarz nie może zacząć wyglądać jak woskowa maska, musi nadal prezentować się naturalnie i zdrowo. 




SMASHBOX STUDIO SKIN FULL COVERAGE 24 HOUR FOUNDATION





Przez moją miłość do podkładów o pełnym kryciu, nie mogłam odmówić sobie przetestowania nowego podkładu Smashbox Studio Skin Full Coverage 24 Hour Foundation. Długo zastanawiałam się czy powinnam przetestować ten podkład, czy wybrać nowy podkład Anastasia Beverly Hills. Jednak moje uwielbienie do idealnie gładkiej cery wygrało i postawiłam na mocniej kryjący produkt. Czy nie żałuję tej decyzji? O tym przekonacie się w dalszej części wpisu.


NOWY PODKŁAD SMASHBOX: CZY WARTO? 


Podkład zamknięty jest w zakręcanej tubce, z której wyciskamy go przez wąski "dzióbek". Tubka jest miękka, plastikowa, w razie potrzeby możemy przeciąć ją i wydobyć resztki podkładu. Opakowanie podkładu jest proste, czarne, z przezroczystym elementem, przez który widzimy jaki kolor jest w środku. Tubka ma bardzo prosty design, zostały na niej umieszczone jedynie najważniejsze informacje, wygląda bardzo profesjonalnie. Pojemność podkładu to 30ml, w Sephorze zapłacicie za niego 159 złotych.

Podkład Smashbox Studio Skin Full Coverage 24 Hour Foundation zapowiadał się bardzo dobrze. Jest gęsty i bardzo mocno napigmentowany, co zawsze wskazuje na to, że podkład będzie mocno kryjący. I rzeczywiście, podkład nałożony np. na pieprzyk idealnie go ukrywa, jednak czy równie dobrze sprawdza się nakładany na całą twarz?





I tu zaczynają się schody. Bo moim zdaniem o wiele lepiej sprawdza się nakładany punktowo, niż na całą twarz. Jego konsystencja jest bardzo gęsta, ale trochę tępa i sucha. Ciężko go ładnie rozprowadzić pędzlem, ponieważ pozostają smugi. Nakładany gąbeczką wygląda koszmarnie. Najlepiej sprawdza się rozprowadzenie podkładu palcami i delikatne doklepanie gąbeczką, ale nawet wtedy nie wygląda na twarzy tak jak bym chciała. Dlaczego? Bo twarz zaczyna wyglądać po prostu nienaturalnie.

Podkład jest bardzo mocno napigmentowany, niesamowicie kryje, ale przy tym podkreśla każdą zmarszczkę, wszystkie pory i suche skórki, o których nie wiedziałyśmy. Wygląda na twarzy ciężko i bardzo sucho. Przed jego nałożeniem trzeba bardzo dobrze nawilżyć skórę, wtedy podkład rozprowadza się odrobinę lepiej. Nałożony nie zastyga, pozostawia lekko tłustą w dotyku warstwę, która znika kiedy utrwalimy podkład pudrem. Przypudrowany utrzymuje mat kilka godzin. Po około 3-4 godzinach skóra zaczyna się lekko świecić, a po 5-6 podkład ściera się z okolic nosa i mocniej świeci się w okolicy czoła i skrzydełek nosa. Nie jest to duży problem, wystarczy przypudrować go i makijaż wygląda jak w chwili nałożenia. Liczyłam na efekt wygładzenia jak z Photoshopa, o którym mówiło kilka Youtuberek, a w każdym przypadku uzyskałam efekt sztucznej maski, podkładu wchodzącego w każdy por i załamanie skóry, który nawet mi, największej fance mega krycia, niestety się nie podoba.





Podkład udało mi się nosić na twarzy najdłużej około 10h. Zwykle nie mam problemu z testowaniem podkładów i noszę je cały dzień wychodząc na miasto, bawiąc się z synkiem, a nawet ćwicząc. Jednak tym razem musiałam testować go raczej w domowych warunkach. Nie chciałam mieszać go z innymi podkładami, ponieważ to przekłamałoby mój test, a niestety w Sephorze konsultantka dobrała mi zły kolor. Tak, umiem wybrać kolor podkładu, ale coś mnie podkusiło i w ramach eksperymentu dałam to zrobić konsultantce. I bach, mam podkład o jakieś 5 tonów za jasny, który kiedy nałożę go na twarz sprawia, że wyglądam jak przebrana za ducha na Halloween. Niżej możecie zobaczyć jak podkład wygląda nałożony na połowę twarzy. Kiedy mówiłam o tym podkładzie na Insta Story, oznaczyłam Sephorę, markę Smashbox oraz Sebastiana Gradzika, który jest wizażystą Smashbox. Bardzo cieszy mnie, że Sebastian zainteresował się problemem i doradził aby do podkładu dodać trochę ulubionego olejku, dzięki czemu będzie on oksydował (pierwszy raz tego brakowało mi w podkładzie!). Przyznam, że nie znałam tego sposobu, a rzeczywiście podkład po dodaniu odrobiny olejku lekko ciemniał na twarzy. Niestety jest na tyle jasny, że nawet wtedy jest za jasny dla mnie. Ale pamiętajcie, że jest taki sposób, może kiedyś się Wam przyda?





U kogo podkład może się sprawdzić? Absolutnie nie mówię, że to bubel. Nowy podkład Smashbox odrobinę kojarzy mi się z podkładem Dermacol (jednak ten drugi wygląda u mnie dobrze). Bardzo dobrze kryje i daje matowe, trochę suche wykończenie. Przez to myślę, że idealnie sprawdzi się u osób z cerą bardzo tłustą, problematyczną, z niedoskonałościami, mocno trądzikową. Dodatkowo kolor 0.2, który mam jest ładnym, neutralnym kolorem, który sprawdzi się u osób z bardzo jasną cerą, neutralną lub idącą lekko w cieplejszą stronę, jednak nie do nakładania na całą twarz, a na najbardziej problematyczne partie twarzy.

Lubicie kryjące podkłady? Jakie są Wasze ulubione? 









5 komentarzy:

  1. Kocham go w połączeniu z baza olejową :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że on znajdzie rzesze fanek. Dziewczyn, które uwielbiają takie właśnie krycie i wykończenie. Tak samo jak podkład EL Double Wear, który ok, jest trwały i świetny, ale ja bym go na codzień nie używała, a niektóre dziewczyny używają :) Kwestia tego, co się lubi też. Podobnie jak Ty ja lubię naturalne wykończenie na buzi i do tego efekt takiej zdrowej cery i świetlistości, więc podkład o mocnym kryciu, który jest matowy zupełnie nie wpisuje się w moje wymagania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie lubię jakiegoś wielkiego krycia,lekkie w kierunku średniego wystarcza mi w zupełności:).Czyli kosmetyk raczej nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Slyszalam ze z baza olekowa spisuje sie genialnie, mnie jednak nie kupuje ogolnie moja skora bardzo nie lubi oleistych produktow wiec ta baza by mi nie pomogla ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! Komentarze są dla mnie najlepszą motywacją do dalszego pisania i rozwijania mojego miejsca w sieci. ❤

Jeśli mój blog spodobał Ci się i dołączyłeś do obserwatorów daj o tym znać w komentarzu abym mogła Cię odwiedzić ❤