Kto czekał na korektor od Anastasia Beverly Hills? Oczywiście, że ja! Czekałam na niego od kiedy zaczęły pojawiać się kosmetyki do makijażu twarzy. Byłam pewna, że wyjdzie razem z podkładem, ale kazał na siebie czekać o wiele dłużej…

 

Aż w końcu jest! Korektor marki Anastasia Beverly Hills dostępny jest w Polsce tylko w Douglas, stacjonarnie w niektórych sklepach i oczywiście online. Sephora zrezygnowała ze ściągania go, trochę szkoda, ale widzę, że wiele Marek, które dostępne są tez w Douglas traktują trochę „po macoszemu”. Korektor w Douglasie kosztuje 145 złotych, a jego pojemność to ml, a wiec całkiem sporo.

Korektor Magic Touch Concealer zamknięty jest w olbrzymiej buteleczce z wielkim, wykręcamy aplikatorem, a kupujemy go dodatkowo w kartonikowym opakowaniu z logo Anastasia Beverly Hills. Całość prezentuje się ładnie, dość minimalistycznie i elegancko. Aplikator jest duży, ma trochę nietypowy kształt, ale zupełnie nie wpływa on na aplikacje korektora (ani jej nie utrudnia, ani w niej nie pomaga). 

 



 

 

Korektor dostępny jest w 25 odcieniach, ale w Polsce dostępnych jest ich 14. Widzę, że Douglas zrezygnował z wprowadzania najciemniejszych odcieni, a trochę szkoda bo jednak też by się przydały. Kolory, które znajdziemy w Douglasie to odcienie od 1 do 14. Mój kolor to numer 6, który w moim przypadku jest dobrym odcieniem na twarz, ale pod oczy muszę go mieszać z odrobiną jaśniejszego korektora (np. Loreal Infaillible Concealer, który ma zbliżoną do niego formułę). Kolor numer 6 ma w sobie sporo żółtych tonów, niżej zostawię Wam jego porównanie do innych moich korektorów. 

Anastasia Beverly Hills Magic Touch Concealer to korektor o kremowej formule, ale rozprowadzający się bardzo dobrze i gładko. Pięknie wchodzi we wszelkie pory czy załamania skóry i idealnie je wygładza. Daje efekt wygładzenia, "wyblurowania" twarzy prawie jak w PhotoShopie. Bardzo mi się podoba jak wygląda on na twarzy i przyznam się, że zaczęłam używać go nie tylko pod oczy, ale dodaję go też do podkładu, właśnie dla tego efektu maksymalnie wygładzonej skóry. Mam też wrażenie, że ten korektor dodany do podkładu sprawia, że staje się on trwalszy. Za każdym razem kiedy mam go pod oczami i zmieszanego z korektorem, mój makijaż wieczorem wygląda tak samo dobrze jak zaraz po nałożeniu. Korektor ma mocną pigmentację, dlatego wystarczy dosłownie jedna kropeczka pod okiem i to wystarczy na cały obszar pod oczami. Nałożony w takiej ilości i utrwalony pudrem (u mnie mieszanka LaMer The Powder i Estee Lauder Perfecting Loose Powder lub Laura Mercier) nie wchodzi w zmarszczki i wygląda perfekcyjnie przez cały dzień. 

 

 

 

 

Korektor dobrze sprawdza się tez jako baza pod cienie. Dobrze utrzymuje makijaż na powiece, nie wchodzi w załamania, makijaż przez cały dzień wyglada dobrze. 

Na koniec muszę dodać, że Anastasia Beverly Hills Magic Touch Concealer jest korektorem, który na skórze zastyga. Dlatego wydaje mi się świetnym wyborem na większe wyjścia, kiedy szczególnie zależy nam na trwałości makijażu. Nie jest jednak bardzo obciążający (szczególnie, że wystarczy nałożyć go odrobinkę), wiec na co dzień też nosi się dobrze. 

Nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Korektor trafia do moich ulubieńców i z pewnością kiedy będę wracać do regularniej pracy z Klientkami, dokupię kolejne kolory (jeśli spędzicie mojego Instagrama, wiecie już, że aktualnie jestem na „krótkim” urlopie i wrócę do pracy dopiero w sezonie ślubnym). 

Jakie są Wasze ulubione korektory? Co warto przetestować? 


 



 






2 komentarze:

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! Komentarze są dla mnie najlepszą motywacją do dalszego pisania i rozwijania mojego miejsca w sieci. ❤

Jeśli mój blog spodobał Ci się i dołączyłeś do obserwatorów daj o tym znać w komentarzu abym mogła Cię odwiedzić ❤