piątek, marca 15, 2019 8

TURBOPIGMENTY GLAM SHOP


Chyba już każdy, kto choć trochę interesuje się nowinkami w świecie beauty, słyszał o Turbo Pigmentach z Glam-Shop. To sprasowane pigmenty o bardzo intensywnym blasku, które z pewnością pokocha każda "sroka".


GLAM SHOP TURBO GLOW


Turbo Pigmenty ze sklepu Glam-Shop Hani Knopińskiej (na YouTube digitalgirl13- na wypadek gdyby ktoś jeszcze nie znał) to zupełnie unikatowy produkt w Polsce. Na Polskim rynku kosmetycznym jeszcze nie było tego typu formuły, dającej tak intensywny blask i niesamowity efekt. Warto wspomnieć, że wszystkie kosmetyki Hani produkowane są w Polsce, co czyni je jeszcze bardziej unikatowymi. 

Turbo Pigmenty dostępne są w formie wkładów do palety magnetycznej, ich wypraski są okrągłe, a ich wielkość jest dokładnie taka sama jak cieni Kobo, Makeup Geek czy starych, okrągłych wkładów Inglot. Pierwsza kolekcja liczyła 13 kolorów, teraz możemy już wybierać spośród 31 przepięknych odcieni. Mam nadzieję, że ich liczba nadal będzie się powiększać! W moich zbiorach wylądowało jak na razie 9 kolorów, ale wśród nowych "Turbotów" widzę jeszcze kilka, które powinny trafić w moje ręce. 




TURBO PIGMENTY


Co tak mocno wyróżnia Turbo Pigmenty? Przede wszystkim ich niespotykana formuła. Pigmenty Turbo Glow mają niesamowitą konsystencję: kremową, prawie mokrą, plastyczną. Niektóre pod naciskiem palca wręcz się kruszą, ale łatwo je z powrotem "uklepać" w wyprasce, po prostu palcem. Kolejna wyróżniająca je cecha to blask. Te cienie dają niepowtarzalny połysk. Są wielowymiarowe, opalizują na kilka kolorów, mają niesamowicie połyskujące drobinki i dają efekt wręcz mokrej skóry. Folie z palet Huda Beauty (np. Rose Gold Edition Remastered) mogłyby im, co najwyżej, czyścić buty.

Błyskotki Glam Shop najlepiej sprawdzają mi się nakładane na inne cienie. Kiedy nałożę już cały makijaż, któryś z Turbo Pigmentów ląduje na środku powieki i zmienia zupełnie jego wygląd. Dzięki Turbo Pigmentom każdy makijaż zyskuje mocy i blasku, nawet najzwyklejszy makeup staje się efektowny i przyciągający wzrok. Przez ich połysk, wielowymiarowość i prześliczne kolory ciężko oderwać od nich wzrok. Moim zdaniem najlepiej wyglądają nałożone palcem np. na Glitter Primer lub inną, jeszcze mokrą bazę. Jeśli nałożymy je na suchy cień, możliwe, że zatopione w nich drobinki w ciągu dnia będą migrować po całej twarzy. Uchwycenie kolorów Turbo Pigmentów na zdjęciach nie jest łatwe, ale mam nadzieję, że choć odrobinę mi się to udało. 



Nie wszystkie są idealne, co zaraz zobaczycie, ale nadal to unikat jeśli chodzi o Polskie kosmetyki dlatego warto je poznać. Jeśli szukacie innych unikatowych, polskich kosmetyków zajrzyjcie do wpisu z cieniami Mexmo: ➥Mexmo: Pojedyncze cienie. Jestem pewna, że "Peacock" Was zaintryguje. 


BŁYSKOTKA


Błyskotka nie ma jako-tako swojego koloru, jest bardziej toperem, który urozmaici każdy makijaż nałożony na inny cień. Opalizuje na odcienie seledynu, złota i srebra.  Seledynowy kolor daje wrażenie folii, a na oprócz niego połyskują srebrzyste drobinki. 



ZORZA 


Zorza to mój ulubiony, najbardziej unikatowy kolor. To liliowy cień opalizujący na złoto-seledynowo z mnóstwem iskrzących, srebrzystych drobinek.  



MODRY POŁYSK


Modry Połysk to mocno napigmentowany cień o fiołkowym odcieniu, który opalizuje na liliowo. Bardzo ładny, a dzięki swojej pigmentacji może być nakładany bez żadnej dodatkowej bazy. W porównaniu do pozostałych Turbo Pigmentów jest bardziej mokry. 



CZARY MARY


Jasny odcień fioletu, opalizujący na srebrno. Dodatkowo są w nim zatopione miliony srebrzystych drobinek. 



DŻIN


Bardzo mokra, wręcz śliska formuła. Dżin to ciemny odcień ciepłego różu opalizujący na chłodny fiolet. Niestety trzeba bardzo uważnie z nim pracować, lubi robić prześwity. 



VEGAS BIS


Vegas Bis to bardzo często spotykny duochrom: bordowo-brązowa baza opalizująca na odcienie zieleni. Jego konsystencja jest bardziej sucha. Zdarza mu się tworzyć prześwity, lepiej wygląda nałożony na inny cień. 



HERBARZ


Bardzo mocna pigmentacja, mokra, kremowa formuła i przepiękny kolor. Herbarz to jeden z moich ulubieńców! Jego kolor to ciepłe, pomarańczowawe złoto, z mnóstwem złotych drobinek, dodatkowo opalizujące na pomarańczowo. Magiczny!



GLOBALNY GLAM


Globalny Glam to róż ze srebrzystymi drobinkami. Niby nic nadzwyczajnego, a bardzo efektowny i idealny do makijaży użytkowych. 



STERYD


Kolejny z moich ulubieńców to idealny jako toper Steryd. Jego kolor opisałabym jako seledyn na jasno brązowej bazie. Steryd opalizuje na odcienie zieleni i złota, a dodatkowo ma w sobie srebrne drobinki. 



Który podoba się Wam najbardziej?


8 komentarzy:

  1. Miałabym ogromny problem z wyborem. Wszystkie są piękne, wszystkie chcę ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam ten problem :) A na stronie Glam Shop czeka jeszcze więcej pięknych kolorów :(

      Usuń
  2. Na początku pomyślałam, że żaden z tych odcieni mi się nie podoba, ale Zorza wygląda niesamowicie na skórze :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Te pigmenty juz snia mi sie po nocach hahahaha :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne są, może się na jakiś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z wymienionych mam Steryd i Vegas bis. Do tego Druid i Gwiazda. Cudne są, mam ochote na więcej 😅

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! Komentarze są dla mnie najlepszą motywacją do dalszego pisania i rozwijania mojego miejsca w sieci. ❤

Jeśli mój blog spodobał Ci się i dołączyłeś do obserwatorów daj o tym znać w komentarzu abym mogła Cię odwiedzić ❤