Cześć!
Witaj na mojej stronie!
Mam na imię Agata. Z wykształcenia jestem Charakteryzatorem. Na moim blogu znajdziesz wszystko, co dotyczy makijażu i pielęgnacji! Dziękuję, że tu jesteś, to właśnie dzięki Tobie istnieje to miejsce. Jeśli masz jakiekolwiek pytania o makijaż: pisz śmiało. Jestem tu dla Ciebie.

  • MAKIJAŻ
    Wykonuję makijaże okolicznościowe w Szczecinie i najbliższych okolicach. Zapraszam do zapisów! Więcej informacji znajdziesz w zakładce "o mnie".
    Czytaj więcej
  • BEAUTY BLOG
    Od 2013 roku prowadzę bloga o makijażu. Znajdziesz tu recenzje kosmetyków, porady dotyczące makijażu i najnowsze triki. Mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie!
    Czytaj więcej
  • KONTAKT
    Jeśli nie znalazłaś odpowiedzi na swoje pytania, albo po prostu chcesz zapytać o coś związanego z makijażem napisz do mnie.
    Czytaj więcej

KOBO 10 YEARS TOGETHER

 


 

Pokażę Wam paletę Kobo, wydaną pod koniec ubiegłego roku,  na 10 lecie współpracy z Danielem Sobieśniewskim. Czy nowa paleta różni się od wcześniejszych kolekcji? Jak zmieniały się palety Kobo x Daniel Sobieśniewski w kolejnych latach. Zobaczcie jak oceniam paletę 10 Years! 

 

Szczerze mówiąc, nie pamiętam kolekcji Kobo aż sprzed 10 lat. Zaczęłam blogować w 2013 i wtedy zainteresowałam się tego typu kosmetycznymi "nowinkami" i premierami, wcześniej malowałam już kilka lat, ale używałam głównie marek profesjonalnych (np. Kryolan) i nie śledziłam nowości w drogeriach. Dopiero kiedy zaczęłam wchodzić w ten kosmetyczny świat coraz głębiej, zobaczyłam, że drogeryjne kosmetyki wcale nie są gorsze od tych wysokopółkowych i warto po nie sięgać. Wydaje mi się, że z palet które powstały we współpracy z Danielem, moją pierwszą była paleta typowo ciepła, chyba o nazwie "My Favorites".  Na pewno miałam też paletę z mocniejszymi kolorami i holograficznym opakowaniem (które okropnie ciężko było sfotografować!) i już kolejne, nowsze, które zaraz Wam pokażę. Powspominajmy trochę razem! 

 


 


Szybki przegląd palet Kobo x Daniel Sobieśniewski, które pamiętam: 

  • 2017 rok- kiedy czytam moją recenzję palety My Favorites, sprzed ponad 5 lat, nadal bardzo podobają mi się swatche i bardzo miło wspominam pracę z tą paletą. Trzeba przyznać, że jak na 2017 rok ta paleta miała świetną formułę cieni i dobrze się z nią pracowało. Fajnie przypomnieć sobie, że kiedyś bardzo modne były tak ciepłe, wręcz pomarańczowe, kolory
  • 2018 rok- i paleta Over The Rainbow, która jest na maksa kolorowa. Mamy tu neonową zieleń, kobalt, róż, pomarańcz... Tej palety nie wspominam już z takim sentymentem, ale w tamtym czasie ciężko było o tak intensywne kolory, więc powstało sporo makijaży z nią. 
  • 2019 rok- i jeszcze lepsza, drogeryjna, tęczowa paleta. Cienie z palety Midnight Wonders miały już inną, bardziej miękką i pylącą formułę. Ich pigmentacja też była wyższa. Baaaardzo miło wspominam tą paletę i tak na prawdę, gdyby była jeszcze gdzieś dostępna, to pewnie kupiłabym ją drugi raz. Te kolory to było TO. Przepiękna paleta! 
  • 2019 rok- w tym roku wyszła jeszcze jedna piękna, malutka paleta z trzema okrągłymi cieniami, wszystkie trzy to błyski, dwa "dobre" i jeden, ostatni: genialny. To złoto później było chyba dostępne pojedynczo (albo bardzo podobne), ale to był pierwszy tak dobry, błyszczący cień jaki znalazłam w drogerii. 
  • 2020 rok- paleta Kind of Magic, która szła już w stronę "nude". Znalazły się w niej same matowe cienie, była to więc fajna paleta bazowa. Pamiętam, że ona mnie nie zachwyciła. Cienie nie chciały nakładać się warstwowo, dlatego nie było z nią wcale tak łatwo zbudować makijaż, ale kiedy teraz patrzę na swatche i efekt... Mam wrażenie, że trochę za mocno się "czepiałam". Sami oceńcie.
  • 2021 rok- zachwycałam się paletą Simplicity is Beauty. Szczerze mówiąc mam wrażenie, jakby to było przed chwilą! Dużo odcieni beży i brązów,  czerń, dobra jakość i pigmentacja cieni. To wszystko sprawiało, że pracowało się z nią dobrze, chociaż pamiętam, że początkowo wcale mnie nie zachwyciła. W palecie znalazły się cienie matowe i błyszczące, można było trochę poszaleć.

Były jeszcze na pewno dwie palety, których nie miałam (możliwe, że było ich więcej, ale nie wszystkie pamiętam, a w internecie więcej nie znalazłam):

  • Fabulous- niestety nie pamiętam dokładnie kiedy wyszła, ale chyba około 2018 roku; to paleta z ciemniejszymi kolorami, taka trochę jesienna
  • Feel The Pastel- paleta z końca 2022, prawdopodobnie jeszcze można ją kupić; sporo kolorów: pastele, brązy, taki trochę misz-masz

 

Jak widzicie było ich sporo przez te kilka lat! Napiszcie w komentarzach, która była Waszą ulubioną, a może pamiętacie jeszcze jakieś palety? 

 

Paleta na 10 lecie współpracy to "10Years". Paleta jest welurowa (o nie!), w środku jest lusterko i dwanaście cieni. Mamy tu osiem cieni matowych i cztery bardzo intensywne błyski. Obłożenie palety welurem daje elegancki efekt (jak w paletach Anastasia Beverly Hills), ale sprawia, że palety kompletnie nie da się "umyć". Taki welur zawsze czymś obłazi, przykleja się do niego dosłownie wszystko. Ciężej też zetrzeć z niego osypany cień. Dla mnie to średnie rozwiązanie, ale rozumiem chęć wyróżnienia tej palety, także w ten sposób. 

Pierwszy rząd palety to cztery matowe cienie w jaśniejszych kolorach. Mamy tu beż i trzy jasne odcienie brązu. Wszystkie kolory są tu neutralne, różnią się tylko intensywnością odcienia. Kolejny rząd to cztery błyski. Błyszczące cienie w tej palecie są maksymalnie intensywne. Ich formuła jest miękka, prawie kremowa. Na powiekę nakładam je, jakby były cieniami kremowymi i ich intensywność rzeczywiście jest tak mocna, jakby nie były to cienie prasowane. Ostatni rząd to znów cienie matowe i tym razem mamy dwa neutralne brązy, jeden mocno ciepły i czerń, która rzeczywiście jest mocno napigmentowana, głęboka i czarna. 

Kolorystyka tej palety jest neutralno-brązowa. Błyski też są bardzo użytkowe i spodobają się sporej grupie odbiorców. To bardzo fajna paleta na większe i mniejsze wyjścia, tak na prawdę dla każdego. Brązy są neutralne; mamy tu beż i czerń, które sprawiają, że zrobimy praktycznie każdy makijaż; błyski są w ładnych, użytkowych odcieniach: róż, brzoskwinia, złoto opalizujące na zielono i stare złoto. 

Matowe cienie dobrze się ze sobą łączą, całkiem przyjemnie się blendują (chociaż przy tak mocnej pigmentacji trzeba pamiętać, żeby nie nałożyć za dużo cienia) i nie robią plam na powiece. Ich formuła jest miękka, trochę pyląca. To jedne z lepszych drogeryjnych cieni, mogą śmiało konkurować z "lepszymi" markami. Ich intensywność można budować dokładając kolejne warstwy cienia. Bardzo dobrze pracuje mi się z tą paletą. Odcienie brązu rzeczywiście się od siebie różnią, czerń jest intensywna, a beżowy cień (ten najjaśniejszy) jest genialny! Lubię nim poprawiać blendowanie, bo nie jest za jasny i nie rozbiela mocno powieki. Robi robotę z blendowaniem i sprawia, że makijaż jest rozmyty jakby były to cienie kremowe (robi takie "mydełko"). 

 



 

Błyski to takie sprasowane, płatkowe pigmenty. Nałożenie ich suchym, syntetycznym pędzlem jest możliwe, ale o wiele lepiej nakłada się je pędzlem mokrym lub palcem. Nakładane na mokro dają zdecydowanie piękniejszy blask. Postawiłabym tu też na bazę np. NYX Glitter Primer bo bez bazy mogą się zbyt mocno osypać lub zebrać w załamaniu powieki. 

Paleta kosztuje 60 złotych i nadal jest dostępna więc bardzo polecam! Sprawdzi się u osób, które już kilka makijaży w życiu zrobiły, raczej przy tak mocnej pigmentacji nie polecałabym jej dla początkujących. Jeśli chodzi o kolorystykę, jest na tyle neutralna, że raczej każdy się z nią polubi. To paleta, którą można zrobić makijaż na co dzień i na większe wyjście, bez szaleństw z kolorami. 

Jak Wam się podoba? Jakie palety z Kobo pamiętacie?