piątek, października 18, 2019

KILLYS TOKYO NIGHT | KOLEKCJA INSPIROWANA WACHLARZEM GEJSZY


Zwykle trochę dłużej testuję pędzle, zanim je Wam polecę, ale o tych trzeba mówić szybko! Pędzle Killys Tokyo Night będą dostępne w Rossmannie tylko do końca października, dlatego jeśli chcecie je mieć, musicie się spieszyć. 


KILLYS TOKYO NIGHT 



Szykując się do napisania tego postu, przeszłam się do kilku Rossmannów i zauważyłam, że nie we wszystkich pędzle KillyS Tokyo Night są dostępne. W wielu miejscach najciekawsze modele są już wyprzedane, a w mniejszych punktach niestety ich nie było. I wcale nie jestem zaskoczona! Jakość tych pędzli jest bardzo wysoka, a ich cena przyjazna dla portfela, dlatego klientki chętnie po nie sięgają. Dostępnych jest sześć modeli pędzli i dwie gąbeczki z kolekcji Tokyo Night oraz kilka modeli w innych wersjach kolorystycznych (Sakura Beauty oraz Japan Adventure).

Wygląd pędzli z kolekcji Tokyo Night inspirowany jest wachlarzem Gejszy. Stąd ich zaskakujące, inne niż zwykle kształty.  Zajmijmy się chwilkę ich wyglądem. Pędzle mają czarne trzonki ze złotymi napisami, złote skuwki oraz brązowo-czerwone włosie. Włosie tych pędzli jest syntetyczne, ale w dotyku bardzo przypomina włosie naturalne. Jest miękkie, miłe w dotyku, nie drapie skóry. Każdy pędzel jest inny, dlatego o każdym modelu opowiem teraz osobno, oceniając długość i gęstość jego włosia i to jak się pracuje z danym kształtem. Na koniec porozmawiamy też o gąbeczce! Kształty tych pędzli są ciekawe, ale czy ułatwiają pracę?





KILLYS FAN POWDER T1


Największy pędzel z tej kolekcji, o kształcie lekko ściętego wachlarza. Pędzel jest duży, jego włosie ma długość około czterech centymetrów w najdłuższym miejscu. Ten model nie ma mocno zbitego włosia, raczej jest ono ułożone luźniej, pędzel jest dzięki temu miękki, łatwo ugina się pod naciskiem. Dobrze sprawdza się na nakładania pudru na całą twarz, ale też np. do bronzera. Używany do bronzera ładnie go rozciera.  Nie drapie skóry. 







KILLYS FAN BLUSH & BRONZER T2


To mniejszy brat pędzla T1. Jego kształt to dokładnie taki sam wachlarz, ale rozmiar mniejszy. Dobrze sprawdza się do nakładania róży i bronzera, a nawet rozświetlacza. Można nim też pudrować korektor pod oczami, jego kształt bardzo dobrze "wpasowuje" się w tą okolicę. Najczęściej używam go do nakładania rozświetlacza. Na zdjęciu u góry po lewej stronie jest mniejszy pędzel T2, a po prawej T1. 


KILLYS LIQUID FOUNDATION T4


Skośnie ścięty pędzel o gęsto ułożonym włosiu, które w najkrótszym miejscu ma długość około 1 centymetra, a w najdłuższym około 2. Na środku pędzla jest lekkie wgłębienie. Tego typu pędzle pojawiają się w ofercie różnych marek już od jakiegoś czasu. Mają one służyć do nakładania najbardziej podkładów o najbardziej lejących, wodnistych formułach. Idea jest taka, że podkład wlewamy w to "zagłębienie" i w ten sposób nakładamy na twarz, od razu rozcierając go pędzlem. Podkład nałożony w ten sposób wygląda bardzo naturalnie, jednak jeśli za mocno dociśniecie pędzel do skóry mogą stworzyć się brzydkie smugi.





KILLYS 4D CONTOUR T5


Ostatni pędzel to pędzel do konturowania, który moim zdaniem najlepiej sprawdza się do konturowania na mokro. To pędzel w kształcie jajeczka  delikatnie spłaszczony z każdej strony. Jest mocno zbity, przez co jest trochę twardszy od pozostałych i jego "nacisk" na kosmetyki jest większy. Pracując z nim suchymi produktami łatwo narobić sobie brzydkich plam, z kolei kremowe idealnie rozciera.





Na koniec kilka słów o gąbeczce. Dla mnie jest trochę za twarda. Po namoczeniu zwiększa swoją objętość, ale nieznacznie. Nie staje się też o wiele miększa. Gąbeczka prawie nie ma porów, a ja lubię te bardziej porowate (jak Beauty Blender czy Boho Blender). Mimo to ładnie rozkłada podkład i nie "pije" go bardzo dużo. Nie mogę powiedzieć, że jest zła, ale nie jest to moja ulubiona gąbeczka. Może spodobać się fankom gąbeczek Blend It. Moja wersja to gąbeczka czerwona, w ofercie jest jeszcze gąbeczka czarna.

Wszystkie pędzle z tej kolekcji dobrze sprawdzają się w makijażu, a po umyciu wciąż wyglądają jak nowe. Myłam je już 4-5 razy i nie zauważyłam żeby z któregoś wypadł chociaż jeden włos. Po wyschnięciu pędzle wracają do swojego kształtu, nawet jeśli suszymy je bez osłonek.  Cena pędzli z tej kolekcji nie przekracza 25 złotych, a znajdziecie je w (prawie) każdym Rossmannie. Pamiętajcie tylko, że musicie się spieszyć! Pędzle Killys Tokyo Night będą czekały na Was tylko do 31 października.

Który pędzel spodobał się Wam najbardziej? 








4 komentarze:

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! Komentarze są dla mnie najlepszą motywacją do dalszego pisania i rozwijania mojego miejsca w sieci. ❤

Jeśli mój blog spodobał Ci się i dołączyłeś do obserwatorów daj o tym znać w komentarzu abym mogła Cię odwiedzić ❤