piątek, października 11, 2019

IBRA X EWELINA ZYCH MAKEUP PALETTE | IDEALNA PALETA "ŚLUBNA"?


Nieoczekiwanie w tym tygodniu zrobił nam się cykl wpisów o produktach współtworzonych przez wizażystki. W poniedziałek pisałam o rzęsach Clavier stworzonych we współpracy z Martą Gąską, w środę rozmawiałyśmy o książce Magdaleny Augustyniak, znanej jako "Magda Maluje", a dzisiaj? Dzisiaj recenzja najbardziej wyczekiwanej przeze mnie palety ostatnich tygodni. Paleta Ibra we współpracy z Eweliną Zych zawładnęła Instagramem. Czy rzeczywiście to hit? 


IBRA X EWELINA ZYCH MAKEUP PALETTE



Zacznijmy od zewnętrznego wyglądu palety. Paleta jest czarna, ze złotymi, geometrycznymi zdobieniami. W górnej części złotą czcionką mamy napisaną nazwę palety. Wygląda bardzo solidnie i elegancko. Paleta jest tekturowa, zamykana na magnes, który jest na tyle mocny, że nie ma szans żeby paleta sama się otworzyła w kufrze/kosmetyczce. W środku jest dziewięć cieni, a oprócz nich prawdziwe, dobrej jakości lusterko, przez które paleta jest dość ciążka. Za paletę w sklepie internetowym Ibra zapłacicie 135 złotych.

Otoczka otoczką, ale to co w palecie najważniejsze to same cienie. W palecie Ibra x Ewelina Zych mamy ich dziewięć. Trzy są błyszczące, pozostałe sześć to maty. Cienie nie mają wymyślnych nazw, ale każdy z nich ma swój numer. Numeracja cieni zaczyna się od "1" w górnym lewym rogu i idzie rzędami pionowymi, w ten sposób, że "9" to cień w prawym, dolnym rogu.









CIENIE IBRA X EWELINA ZYCH: MAT VS BŁYSK 


Matowe cienie są bardzo mocno napigmentowane, ale też odrobinę suche i pylące (co jest normą przy tak wysokiej pigmentacji). Cienie dobrze się rozcierają, i mimo, że wolę trochę bardziej kremową formułę (jak w paletach Anastasia Beverly Hills lub w przypadku większości cieni BPerfect) przyjemnie mi się z nimi pracuje. Cienie bardzo dobrze łączą się ze sobą, tak, że można budować makijaż nakładając kolejne warstwy cienia. Maty Ibra perfekcyjnie rozcierają się między sobą, dzięki temu można uzyskać idealne przejścia między kolorami i bardzo ładnie rozblendowany makijaż. W ciągu dnia, jeżeli nie dotykacie makijażu, cienie pozostają na swoim miejscu, nie rolują się, nie bledną, nie zbierają w załamaniu powieki. Przez to, że cienie mocno się osypują, makijaż lepiej zacząć właśnie od nałożenia cieni na powieki. Zaczynając makijaż od oczu możemy łatwiej usunąć osypane cienie i uniknąć zabrudzonego makijażu.

Dokładnie tak samo osypują się cienie połyskujące. Są to przepiękne cienie o konsystencji foliowej, z mnóstwem drobinek, które podczas aplikacji mogą wylądować pod okiem. Jedynym sposobem na czysty, świeży makijaż twarzy jest nakładanie korektora i podkładu po makijażu oczu. Błyszczące cienie są niczym sprasowany pigment, przepięknie się mienią, ich blask widać z daleka. W palecie znalazły się trzy odcienie: przepiękny, bardzo użytkowy róż opalizujący na złoto; jasne złoto opalizujące na zielono i biel opalizująca na różowo. Wszystkie są bardzo ładne, jednak to odcień "rose gold" o numerze "1" skradł moje serce. Te cienie najlepiej nakładać palcem, na klej do pigmentów np. Glitter Primer NYX, tylko wtedy dobrze trzymają się na swoim miejscu, a drobinki nie przemieszczają się po całej twarzy.

W tym starciu wygrywają według mnie błyszczące cienie, które formułą i blaskiem dorównują Turbo Pigmentom z Glam Shop. Maty są dobre, przyjemnie się z nimi pracuje i warto je mieć, ale liczyłam, że będą bardziej podobne do matów z palet BPerfect, które są mięciutkie, aksamitne, i dla mnie są ideałem matowych cieni. Uwielbiam z nimi pracować! Co nie znaczy, że po paletę Ibra x Ewelina Zych nie sięgam chętnie. Ostatnio jest niezastąpiona przy użytkowych makijażach!





KOLORYSTYKA PALETY IBRA X EWELINA ZYCH


I tu kolejne zaskoczenie. Kiedy usłyszałam, że planowana jest taka paleta, byłam pewna, że znajdą się w niej intensywniejsze kolory. Może nawet modne teraz neony? A paleta utrzymana jest w spokojnej, bardzo użytkowej kolorystyce, która przydaje się przy makijażach ślubnych i okazjonalnych, ale i na co dzień. W palecie znalazł się matowy, beżowy cień w bardzo uniwersalnym odcieniu; ładny, jaśniutki, chłodny brąz, który może być kolorem przejściowym; bananowy odcień, który też sprawdza się jako kolor przejściowy; dwa odcienie ciemniejszych brązów: cieplejszy i odrobinę chłodniejszy oraz, oczywiście, mocno napigmentowana, głęboka czerń. Taka kompozycja palety pozwala na stworzenie pełnego makijażu, a dodatek w postaci trzech połyskujących cieni sprawia, że możemy urozmaicić podstawowy makijaż i odrobinę zaszaleć.






Paleta Eweliny Zych spodoba się zarówno początkującym, jak i zaawansowanym wizażystom. Ale nie tylko wizażystom! Osoby, które szukają palety na co dzień, do makijaży dziennych i na większe okazje, kiedy chcą pomalować się same, także będą z tej palety bardzo zadowolone. Jeśli kochacie brązy, nie potrzebujecie w swojej kolekcji szalonych kolorów, bo i tak byście ich nie używały, ta paleta może być Waszą podstawową paletą do codziennego makijażu. Pigmentacja, trwałość i formuły tych cieni są na bardzo wysokim poziomie i nie znam osoby, którą mogłyby one rozczarować.

Mimo, że trochę ponarzekałam sobie na maty (tylko dlatego, że nie są kopią matów z palet Carnival od BPerfect) to muszę powiedzieć, że to najbardziej udana paleta cieni jaką widziałam w tym roku. Kolorystycznie przemawia chyba do każdego, jakość idzie w parze w przystępną ceną, a praca z nią to sama przyjemność. Jeśli malujecie Klientki: musicie ją mieć. Jeśli szukacie tej jednej jedynej palety dla siebie: to też będzie paleta Ibra x Ewelina Zych.



Jak Wam się podoba paleta wydana przez Ewelinę Zych? 



5 komentarzy:

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! Komentarze są dla mnie najlepszą motywacją do dalszego pisania i rozwijania mojego miejsca w sieci. ❤

Jeśli mój blog spodobał Ci się i dołączyłeś do obserwatorów daj o tym znać w komentarzu abym mogła Cię odwiedzić ❤