środa, października 23, 2019

ANASTASIA BEVERLY HILLS LOOSE SETTING POWDER {PUDER SYPKI VANILLA}


Z pudrami jest trochę tak jak z podkładami. Wciąż szukamy ideału. U mnie takim "ideałem" od bardzo dawna jest puder Laura Mercier Translucent Powder. Mimo, że testuję mnóstwo pojawiających się nowości, za każdym razem do niego wracam. Tym razem dałam szansę nowemu pudrowi Anastasia Beverly Hills. Jak myślicie? Przebije puder Laura Mercier?


ANASTASIA BEVERLY HILLS LOOSE SETTING POWDER



Anastasia Beverly Hills wypuszcza nowości w takim tempie, że nawet ja za nimi nie nadążam. W ciągu kilku ostatnich tygodni w ich ofercie pojawiły się podkłady, pudry, nawilżający olejek do twarzy, dwie nowe palety w "standardowych" rozmiarach (Jakie Aina i Carli Bybel) oraz cała kolekcja trzech wielkich palet Norvina (w każdej znajduje się aż 25 cieni). Czy o czymś zapomniałam? Kocham kosmetyki Anastasii, ale taka ilość nowych produktów trochę mnie przytłoczyła i zdecydowałam się przetestować... Najbardziej praktyczny. Dlatego dzisiaj porozmawiamy o pudrze ABH Loose Setting Powder w bardzo uniwersalnym kolorze "Vanilla".

Opakowanie pudru jest olbrzymie. Mimo, że mamy tu 25g produktu, czyli o 4g mniej niż w przypadku pudru Laura Mercier, jego opakowanie jest prawie 2 razy większe. Standardowo, jak to w przypadku pudrów, jest to płaski słoiczek z sitkiem dozującym kosmetyk w środku. Nakrętka jest czarna, matowa i bardzo szybko się brudzi, a reszta słoiczka jest wykonana z przezroczystego, śliskiego plastiku. Na boku opakowania znalazło się oczywiście logo Anastasia Beverly Hills, a na spodzie wszystkie najważniejsze informacje (data przydatności, ilość pudru itd). W opakowaniu brakuje mi jakiegoś wieczka, albo chociaż puszku, który zasłaniałby sitko. Niestety, podczas częstego przewożenia w kufrze, puder ciągle wysypuje się do górnej części słoiczka. Albo Anastastasia nie przewidziała, że puder może być używany przez profesjonalistów, albo po prostu zaniedbali tę kwestię, co odrobinę nie pasuje mi do tej marki. Dlatego na dobry początek duży minus za opakowanie.





ABH LOOSE SETTING POWDER: KOLORY


Pudry dostępne są w pięciu kolorach: Translucent, Banana, Vanilla, Deep Peach oraz Golden Orange.  Każdy puder z założenia jest pół-transparentny i ma idealnie stapiać się ze skórą, jednak poszczególne odcienie są delikatnie zabarwione, aby pasowały dla kobiet o różnych karnacjach: Translucent dla cery bardzo jasnej, Banana dla jasnej o cieplejszych tonach, Vanilla dla jasnej/ średniej o chłodniejszych tonach, Deep Peach dla średniej/ opalonej oraz Golden Orange dla ciemnej karnacji.

Wybrałam z nich odcień Vanilla, który jest dość uniwersalny i będzie pasował większości Polek. Ma lekki pigment, który dodaje odrobinę krycia korektorom i podkładom. Takim uniwersalnym odcieniem mógłby być także kolor Banana, jednak wydaje mi się on odrobinę zbyt żółty.


KONSYSTENCJA PUDRU ABH LOOSE SETTING POWDER


Puder jest bardzo drobno zmielony, pod palcami aksamitny, wręcz śliski, sprawia wrażenie mokrego. Dzięki temu nałożony na twarz idealnie ją wygładza i sprawia, że nawet z bardzo bliska wygląda idealnie.

Puder w kolorze Vanilla dobrze sprawdza się używany do bakingu. Nałożony grubszą warstwą dodaje korektorowi krycia i lekko rozjaśnia okolice, na które był nałożony. Jeśli nałożymy go cieniutką warstwą, możemy utrwalać nim makijaż całej twarzy, nie bieli wtedy skóry i bardzo dobrze wtapia się w makijaż. Zachowuje się tak samo dobrze na skórze tłustej jak i suchej. Każda skóra się z nim polubi, a to nie zdarza się często! Do tej pory takim pudrem all-in-one był dla mnie puder Laura Mercier, który wygląda idealnie przy każdym typie skóry.

Na żadnym podkładzie ani korektorze nie zdarzyło mi się żeby puder Anastasia Beverly Hills dał efekt "ciastka". Lubi się też z każdym używanym przeze mnie kremem i to głównie dlatego stawiam go w moim rankingu na równi z uwielbianą przeze mnie Laurą.






PUDER ANASTASIA BEVERLY HILLS: WYKOŃCZENIE


Na skórze puder Anastasia Beverly Hills daje efekt idealnego wygładzenia cery, wręcz jak filtr ustawiony w aparacie. Cera sprawia wrażenie idealnie gładkiej, a nałożone później bronzery, róże i rozświetlacze perfekcyjnie się na nim rozcierają. Puder utrzymuje makijaż na twarzy przez cały dzień, bardzo dobrze utrwala podkład i korektor. Jednocześnie nie zauważyłam zbytniego obciążenia skóry. Jego wykończenie określiłabym jako mat, ale dzięki temu, że puder jest w dotyku lekko "mokry" nie jest to płaski mat, a naturalnie satynowy.

Puder utrzymuje ten matowy efekt na skórze przez cały dzień, dlatego będą z niego bardzo zadowolone posiadaczki cery tłustej lub mieszanej. Przy cerze bardzo tłustej, mocno pocącej się bardziej polecałabym puder ➥ Ben Nye. Jeśli macie skórę suchą lub normalną i lubicie efekt matu także polubicie się z tym pudrem, jednak jeżeli zależy Wam na mocnym efekcie Glow, musicie sięgnąć po coś intensywniej rozświetlającego.


Na koniec oczywiście najważniejsze informacje "techniczne". Pojemność pudru to, jak wspomniałam już wcześniej, 25g. Zapłacicie za niego 199 złotych, a w House of Beauty 204, 90.  


Jak podoba się Wam nowy puder Anastasii? Może już go przetestowałyście? Jeśli tak, koniecznie podzielcie się swoją opinią w komentarzach.

Jaki jest Wasz ulubiony puder? 








6 komentarzy:

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! Komentarze są dla mnie najlepszą motywacją do dalszego pisania i rozwijania mojego miejsca w sieci. ❤

Jeśli mój blog spodobał Ci się i dołączyłeś do obserwatorów daj o tym znać w komentarzu abym mogła Cię odwiedzić ❤