poniedziałek, listopada 12, 2018 10

INGLOT ALL COVERED: PODKŁAD I KOREKTOR | TEST NOWOŚCI


Długo na moim blogu nie pokazywałam nowych kosmetyków Inglot. Muszę przyznać, że w pewnym momencie trochę się na Inglota obraziłam, i już nie biegłam do ich sklepu, słysząc o każdej kolejnej nowości. Jeśli czytacie mój blog chociaż kilka miesięcy, na pewno zorientowałyście się, że jestem fanką mocno kryjących podkładów i korektorów. Nie mogłam więc oprzeć się nowej serii Inglot All Covered.


INGLOT



Inglot to nasza rodzima marka, której, od początku mojej przygody z wizażem, byłam wierną fanką. Moimi pierwszymi cieniami były właśnie cienie Inglot, a ich płyn Duraline nadal jest niezbędnikiem w moim kuferze. Przez pewien czas na blogu regularnie pojawiały się recenzje Inglotowych nowości: 

PODKŁAD INGLOT ALL COVERED



Najnowsze dziecko firmy Inglot to kolekcja All Covered czyli kryjące podkłady i korektory, które mają dawać efekt idealnej cery bez efektu maski. Brzmi zachęcająco? Długo uwielbiałam podkład ➥Inglot HD, dlatego moje wymagania, co do nowego podkładu tej marki, są dość wysokie. Podkład All Covered kosztuje 97 złotych (więc więcej od sprawdzonego HD), w tej cenie dostajemy 35ml produktu zamkniętego w buteleczce typu airless, z pompką. Buteleczka jest taka sama jak w przypadku podkładu HD, jedyną różnicą jest matowe wykończenie czarnych elementów.

Co o podkładzie All Covered mówi producent:

Podkład do twarzy All Covered to propozycja dla tych, którzy w makijażu dążą do nieskazitelnej, gładkiej skóry bez niepożądanego efektu maski. Podkład zapewnia idealne krycie, maskuje widoczne niedoskonałości skóry i skutecznie wyrównuje jej koloryt – efekt to NIESKAZITELNA CERA.

Lekka i łatwa w aplikacji formuła sprawia, że już niewielka ilość produktu wystarczy, aby nadać skórze NATURALNY I ŚWIETLISTY WYGLĄD.

Starannie dobrane SKŁADNIKI PIELĘGNACYJNE umożliwiają uzyskanie efektu naturalnie i promiennie wyglądającej skóry. Bioaktywne peptydy, ekstrakt z szafranu, zwany też „czerwonym złotem” oraz egzopolisacharyd pochodzenia morskiego poprawiają elastyczność skóry dzięki swoim właściwościom wygładzającym, liftingującym i nawilżającym. Ekstrakt z lilii oraz witamina E dodatkowo nawilżają i chronią skórę przed działaniem czynników zewnętrznych.

Zawarte w produkcie film formery gwarantują DŁUGOTRWAŁY EFEKT nawet podczas wzmożonej aktywności fizycznej oraz bez względu na panujące warunki zewnętrzne, jak choćby gorący i wilgotny klimat.

WODOODPORNY produkt, niezastąpiony w duecie z Korektorami pod oczy z serii All Covered. Opakowanie typu airless o pojemności 35 ml umożliwia łatwe dozowanie produktu oraz chroni produkt przed zanieczyszczeniami mikrobiologicznymi.

Podkład ma płynną, lejącą konsystencję, która przypomina mi odrobinę podkład Estee Lauder Double Wear albo Fenty Beauty Pro Filt'r (recenzja niedługo!). Wyciągnięty na dłoń spływa z niej. Jedna pompka podkładu to stanowczo za dużo, aby pokryć całą twarz spokojnie wystarczy pół pompki. Podkład najczęściej nakładam gąbeczką Boho Blender. Jest bardzo mocno napigmentowany, dlatego aby pokryć całą twarz i uzyskać średnie krycie wystarczy jedna, cienka warstwa. Druga cienka warstwa daje nam mocne krycie, które zakamufluje zaczerwienienia czy niedoskonałości, ale może nie poradzić sobie z ukryciem bardziej problematycznych przebarwień na skórze (ciemniejsze pieprzyki nadal pozostają widoczne). Nie jest więc totalnie kryjący, ale nadal uważam, że jego krycie jest satysfakcjonujące. U mnie ukrywa wiecznie zaczerwienione od zimna policzki już przy jednej warstwie, a przebijają one przez większość podkładów. I to mi wystarcza do pełni szczęścia. Perfekcyjne krycie uzyskujemy w tym przypadku bez efektu maski czy płaskiego, suchego matu. Podkład nie podrażnia skóry, nie ściąga jej i nie zapycha. Przez cały dzień noszenia nie czuć go na skórze, jest bardzo komfortowy. Podkład świetnie trzyma kontur i współgra z każdym pudrem z którym go testowałam (Laura Mercier, ➥Nabla, ➥BenNye)

Podkład jest mocno napigmentowany, dlatego żeby uzyskać ładne krycie wystarczą na prawdę cieniutkie warstwy. Dzięki temu wygląda na skórze bardzo ładnie, naturalnie i świetliście. Jego wykończenie jest satynowe. Zdecydowanie gorzej wygląda jeżeli nałożymy go za dużo, wtedy warzy się, o wiele szybciej ściera się np. z nosa i zaczyna świecić w strefie T. Przypudrowany pudrem transparentnym Laura Mercier utrzymuje się bardzo dobrze. U mnie po około 8-9 godzinach delikatnie ściera się z nosa, czasami też zbiera się w jego skrzydełkach i wyświeca na czole i brodzie. Nie jest to jednak nic czego nie załatwi delikatne dołożenie pudru.

A teraz o wadach. Gama kolorystyczna to 10 odcieni, z których dla większości polek najlepszy będzie pierwszy. Trzeba pamiętać, że podkład Inglot All Covered delikatnie ciemnieje zastygając. Początkowo numer 11, który ostatecznie kupiłam, wydawał mi się za jasny, ale po kilku minutach zastygł i idealnie stopił się z moją skórą. Musicie o tym pamiętać wybierając swój kolor, aby nie skończyć z za ciemnym, odcinającym się podkładem.



KOREKTOR INGLOT ALL COVERED


Jestem tak wielką fanką korektora Make Up For Ever Full Cover, że właściwie nie wiem po co kupuję i testuję kolejne. Dla mnie żaden, nawet najlepszy, nie jest w stanie go przebić i zastąpić. Wiem jednak, że nie każdy kocha się w tak mocnym kryciu i z tego powodu sprawdzam kolejne nowości. Może któraś z Was odnajdzie w All Covered swój ideał? Bo trzeba przyznać, że nie jest to zły korektor. Zacznijmy od kwestii technicznych: korektor zamknięty jest w standardowym opakowaniu z aplikatorem w nakrętce. Aplikator jest płaski z obu stron i całkiem wygodny, wyciąga dużo produktu, ale w żaden sposób nie tracimy go przez to- potrzebną ilość przekładamy na dłoń lub aplikujemy od razu na skórę pod oczami i nadmiar wraca do opakowania. Buteleczka korektora to 4,2ml za które zapłacimy 55 złotych.


Co o korektorze All Covered mówi producent:

Kremowa, kryjąca formuła Korektora pod oczy All Covered pozwala skutecznie zamaskować cienie, przebarwienia i niedoskonałości, pozostawiając NATURALNY EFEKT nieskazitelnej skóry.

Wielozadaniowy Korektor pod oczy All Covered oprócz przeznaczenia na delikatne partie pod oczami daje nam szereg innych możliwości zastosowania. Doskonale radzi sobie z kamuflowaniem niedoskonałości na poszczególnych partiach twarzy oraz może być wykorzystywany do konturowania.

WODOODPORNA formuła, wzbogacona została o film formery gwarantujące DŁUGOTRWAŁY EFEKT nawet podczas intensywnego wysiłku np. na siłowni oraz w trudnych warunkach klimatycznych.

Starannie dobrane SKŁADNIKI PIELĘGNACYJNE nie tylko zaspokajają potrzeby każdego rodzaju skóry, ale umożliwiają także uzyskanie efektu naturalnie i promiennie wyglądającej cery. Ekstrakt z szafranu wizualnie poprawi elastyczność skóry i utrzyma odpowiedni poziom jej nawilżenia, witamina E ochroni skórę przed wolnymi rodnikami , a unikalne pigmenty o kremowej konsystencji zapewniają możliwości budowania poziomu krycia.

Świetnie współpracuje z Podkładem do twarzy All Covered.

Korektor All Covered ma lekką, kremową konsystencję. Nakładany pod oczy ładnie stapia się ze skórą i perfekcyjnie rozciera z każdym podkładem, dzięki czemu przejście między nimi jest niewidoczne i korektor wygląda pod oczami bardzo naturalnie. Korektor jest mocno napimentowany i jego krycie jest spore, ale nie można porównywać go ze stuprocentowym kryciem korektora Full Cover. Korektor All Covered zastyga na skórze, jego kolor wtedy delikatnie się zmienia, ale nie jest to tak wyraźne ciemnienie jak w przypadku podkładu.

Tak samo jak w przypadku podkładu, aby korektor dobrze wyglądał, trzeba nałożyć go w bardzo małej ilości. Nałożony cieniutką warstwą wygląda bardzo ładnie, przez wiele godzin nie wchodzi w zmarszczki mimiczne i dłużej się utrzymuje. Korektor nie wygląda ciężko, jego wykończenie jest naturalnie satynowe. Utrwalony pudrem (używałam pudru transparentnego Laura Mercier i pudru Laura Mercier Secret Brightening Powder For Under Eyes). Bardzo lubię go za to, że nawet przy niesamowicie cieniutkiej warstwie, daje wystarczające pod oczami krycie (nie takie jak Full Cover, ale, jak już wcześniej wspomniałam, nadal mocne) a przy tym wygląda lekko i naturalnie. Po kilku godzinach delikatnie wchodzi w zmarszczki mimiczne, ale pozostaje plastyczny więc wystarczy delikatnie rozetrzeć go palcem. Moim zdaniem to świetny korektor do którego na pewno będę wracać, ale nie jest to dla mnie taki ideał jak Full Cover.


Na zdjęciach wyżej możecie zobaczyć jak wygląda podkład na mojej twarzy. Kolor, który wybrałam to, jak wspomniałam już wcześniej, 11 w przypadku podkładu i 13 korektora. Na pierwszym zdjęciu widzicie mnie kompletnie bez makijażu, moja skóra wydaje się lekko różowa. Drugie zdjęcie to sam podkład, który chwilowo wydaje się zbyt żółty, a sińce pod oczami przy takim odcieniu podkładu stały się jeszcze mocniej widoczne. Widać za to, że pieprzyk, który mam przy ustach został całkowicie zakryty, za to ten na czole (ciemniejszy) nadal lekko przebija spod podkładu. Na trzecim zdjęciu podkład + korektor nadal przed przypudrowaniem. Zasinienie pod oczami jest ładnie zakryte. Na ostatnim zdjęciu pełny makijaż, po przypudrowaniu podkład i korektor bardzo ładnie wyglądają na mojej skórze, widać, że ich kolory dobrze zgrały się z moim odcieniem skóry.


Oba produkty sprostały moim oczekiwaniom. Szczególnie chętnie wracam do podkładu, który wygląda na mojej skórze perfekcyjnie i bardzo ładnie się utrzymuje. Korektor ma mocne krycie, a jednocześnie wygląda pod okiem lekko i świetliście. Brzmi jak ideał? Jestem pewna, że wielu z Was przypadnie on do gustu. 

Macie swoje ulubione kosmetyki Inglot? Może znacie już serię All Covered? 



 

 

Post był dla Ciebie pomocny? Ciekawy? Podziel się nim z przyjaciółmi klikając na ikonki Social Mediów, które widzisz poniżej.


10 komentarzy:

  1. Świetna recenzja, bardzo przydatna �� Chyba skuszę się i na podkład i korektor ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś używałem go do zdjęć i ładnie kryje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kurcze, kusi mnie ten podklad, ale widze, ze najjasniejszy kolor jest dosc mocno zolty.. zapewne nie znajde sobie odpowiedniego odcienia ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mocno żółty, gama kolorystyczna jest delikatnie mówiąc słaba, ale może będą ją rozszerzać jak w przypadku podkładów HD.

      Usuń
  4. Z Inglota lubię słynny puder do konturowania HD 505 ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mialam jeszcze podkladu ani korektora z Inglota, widze ze czas sie z nimi zapoznac <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy jeszcze nie używałam produktów z Inglota :) U mnie trwają poszukiwania rozświetlajacego, nawilżające i w miarę dobrze kryjącego korektora ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. mam taki problem z cieniami i workami pod oczami, że to jest dramat, żaden korektor porządnie nie kryje. Dobrze natomiast działa krem remescar na moje sińce pod oczami. Po kilku minutach od aplikacji, sińce sa rozjaśnione i moja twarz wygląda normalnie, a nie jakby mnie ktos pobił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pod oczy zawsze Full Cover, żaden inny nie kryje tak dobrze. Trzeba tylko pamiętać o dobrym kremie pod oczy. <3

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! Komentarze są dla mnie najlepszą motywacją do dalszego pisania i rozwijania mojego miejsca w sieci. ❤

Jeśli mój blog spodobał Ci się i dołączyłeś do obserwatorów daj o tym znać w komentarzu abym mogła Cię odwiedzić ❤