Cześć!
Witaj na mojej stronie!
Mam na imię Agata. Z wykształcenia jestem Charakteryzatorem. Na moim blogu znajdziesz wszystko, co dotyczy makijażu i pielęgnacji! Dziękuję, że tu jesteś, to właśnie dzięki Tobie istnieje to miejsce. Jeśli masz jakiekolwiek pytania o makijaż: pisz śmiało. Jestem tu dla Ciebie.

  • MAKIJAŻ
    Wykonuję makijaże okolicznościowe w Szczecinie i najbliższych okolicach. Zapraszam do zapisów! Więcej informacji znajdziesz w zakładce "o mnie".
    Czytaj więcej
  • BEAUTY BLOG
    Od 2013 roku prowadzę bloga o makijażu. Znajdziesz tu recenzje kosmetyków, porady dotyczące makijażu i najnowsze triki. Mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie!
    Czytaj więcej
  • KONTAKT
    Jeśli nie znalazłaś odpowiedzi na swoje pytania, albo po prostu chcesz zapytać o coś związanego z makijażem napisz do mnie.
    Czytaj więcej

EVELINE COSMETICS NOWOŚCI WIOSNA 2022

 



Wśród nowości drogeryjnych zawsze dużym zainteresowaniem cieszą się nowości polskiej marki Eveline Cosmetics. A tak się składa, że mam sporo ich nowości na wiosnę 2022 i zaraz Wam je pokażę. Jesteście ciekawe jak je oceniam? 

 

NOWE MASCARY EVELINE: LOOKUP, VARIETE, SEXY EYES

 

Wśród nowości od Eveline mamy aż cztery nowe mascary! Co jeszcze można wymyślić w kwestii tuszowania rzęs? Na pewno zastanawia Was czy można jeszcze czymś zaskoczyć i… w sumie to chyba nie można. Mascary Eveline różnią się od siebie, ale nadal nie zaskakują mnie jeśli chodzi o efekt na rzęsach: są ok. Problem jest taki, że moje rzęsy są po prostu słabe i nie wiem co musiałaby robić mascara, abym rzeczywiście zobaczyła różnicę. Tylko sztuczne rzęsy robią u mnie robotę, każda mascara przyciemnia, wydłuża i pogrubia moje rzęsy, ale dla nich to za mało. 

Pierwsza mascara to LookUp. Jej szczoteczka jest silikonowa, bardzo giętka, z malutkimi "wypustkami" (albo włoskami, nie wiem nigdy jak  to nazywać w szczoteczce mascary). Szczoteczka ma zwężenie na środku. Jej plusem jest to, że nabiera idealną ilość mascary i ładnie rozkłada ją na rzęsach. Nawet po średnio precyzyjnym malowaniu nie widzę na rzęsach grudek, nie są też posklejane. W ciągu dnia nie osypuje się pod oczy. 

Kolejna mascara to Sexy Eyes. Tu muszę zwrócić uwagę na opakowanie w kolorystyce jasnego różu i różowego złota. Prawdziwe, instagramowe cudo. Mascara jest piękna, na opakowaniu mamy złote napisy, złotą nakrętkę, a reszta jest różowa i matowa. Wszystko byłoby cudownie gdyby nie szczoteczka. Może Wam przypadnie ona do gustu, ale ja średnio polubiłam się ze szczoteczką mascary Sexy Eyes, która jest spłaszczona, z włoskami po obu stronach. Szczoteczka jest silikonowa, mocno giętka. Po obu jej stronach są płaskie przestrzenie, na których za każdym razem kiedy wyjmuję ją z opakowania jest mnóstwo tuszu. Ten nadmiar albo zdejmiecie (na chusteczkę, przez co mascara szybciej się skończy; lub ocierając o brzeg opakowania, co sprawi, że będzie zasychać na brzegach, a później mogą łatwiej tworzyć się grudki, które wylądują na rzęsach) albo będziecie nakładać na rzęsy o wiele za dużo tuszu, przez co rzęsy będą maksymalnie posklejane. Po pozbyciu się nadmiaru tuszu samo malowanie jest ok, szczoteczka dobrze rozdziela rzęsy, całkiem wygodnie się nią maluje. Mascara ma pogrubiać, wydłużać i liftingować, a efekt ma się utrzymywać aż do 24 godzin. Rzeczywiście pogrubia, na pewno wydłuża, ale do ostatniej obietnicy nie jestem w stanie się odnieść. 

 



 

 

Trzecia mascara to Variete Let's Twist czyli mascara, która ma ekstremalnie pogrubiać i podkręcać rzęsy. Szczoteczka też jest silikonowa, ale zdecydowanie sztywniejsza i wygięta w łuk. Ta szczoteczka też wyjmuje dobrą ilość mascary, a sama mascara jest gęsta i od pierwszego użycia ma dobrą, fajną do pracy formułę. Efekt jest ok, rzęsy na pewno są pogrubione, ale na moich ekstremalnie prostych rzęsach nie widzę podkręcenia (tylko że nie można tego uznać za wadę czy niespełnienie obietnic, na moje rzęsy nie działa nawet zalotka, więc...). 

Ostatnia mascara to znów mascara Variete, ale tym razem Oh!Pretty. Szczoteczka też jest silikonowa i znów jest to szczoteczka bardzo giętka. Ta szczoteczka ma kształt stożka, maluje się nią rzęsy całkiem wygodnie, ładnie rozdziela rzęsy, wydłuża je i pogrubia. W opisie widzę, że ma to być mascara wydłużająco- pogrubiająca więc mogę potwierdzić, że te obietnice są spełnione. Konsystencja jest ok, w ciągu dnia mascara nie kruszy się.  



We wszystkich mascarach podoba mi się to, że na opakowaniu macie obrazek, który pokazuje jaką szczoteczkę ma tusz. Fajne rozwiązanie, myślę, że wszystkie marki powinny tak robić. 

 




 

 

KREDKI DO OCZU VARIETE 

 

I tu mamy prawdziwy hit! Kredki Variete dostępne są w sześciu kolorach, każdy jest wart uwagi, ale moimi faworytami są cztery: szampan (z błyskiem), różowawy beż, brąz oraz czerń. Te cztery kredki powinna mieć każda kobieta, która robi sobie na co dzień jakikolwiek makijaż. Kredki Eveline Variete mogą być nakładane na powiekę, ale też na linię wodną. Bardzo ładnie się rozcierają, a na linii wodnej utrzymują praktycznie przez cały dzień, dzięki temu, że są wodoodporne. 

Kolory:

  • 01 Pure Black- intensywna, matowa czerń
  • 02 Brown- matowy, ciemny, ciepły brąz
  • 03 Blue- niebieski, w chabrowym odcieniu
  • 04 Lagoon- morski, piękny kolor na lato
  • 05 Naked- beż/jasny róż, matowy
  • 06 Champagne- jedyna błyszcząca kredka
     

Dwa intensywne kolory, czyli 03 i 04, fajnie sprawdzą się do wakacyjnych makijaży, jako akcent na linii wodnej, kreska na powiece czy roztarte jako baza pod cienie. 01 i 02 są ok na każdą okazję, można zamiennie używać ich do malowania kreski czy na linię wodną. Kolor 05 to jaśniutki różowy beż, który sprawdzi się na linię wodną, da efekt odświeżenia spojrzenia. Szczególnie dobrze sprawdzi się kiedy oczy są zaczerwienione, niewyspane, sprawi, że będziemy wyglądać na bardziej wypoczęte. Ostatni kolor czyli 06 to jedyna błyszcząca kredka. Ten kolor sprawdzi się do rozświetlania wewnętrznego kącika oka (roztarty) lub jako błyszcząca kredka wzdłuż linii rzęs. 

Kredki są żelowe i miękkie. Zastygają i wtedy już ciężko je zetrzeć. Są bardzo trwałe, wodoodporne. Kredka kosztuje około 15 złotych, nie jest więc droga, a spokojnie można porównywać jej jakość, trwałość i napigmentowanie do kredek Inglot (które uwielbiam i które są sporo droższe). 




 

PALETY CIENI LOOKUP: NEON PINK, NEON GREEN

 

Nowością są jeszcze dwie palety cieni. Palety z wierzchu przypominają neonowe palety Huda Beauty, które były popularne w 2019 roku. Znalazły się w nich cienie w intensywnych, trochę szalonych, wakacyjnych kolorach. Maty są dobrze napigmentowane, ładnie się blendują, można nimi zrobić szybki, imprezowy makijaż. Niektóre fiolety są trudniejsze i trzeba trochę przyłożyć się, aby nie zrobić sobie nimi plam. W zielonej palecie mamy bardzo ładne zielenie i niebieski (środkowy rząd), różowa jest właściwie cała różowa. 

Błyski w obu paletach są bardzo mokre, ale delikatne. Nie oślepią z drugiego końca ulicy. Niestety moje rozpadły się podczas transportu. A dzięki temu mogę powiedzieć Wam jak je naprawić... Szybko okazało się, że dzięki tej mokrej formule wystarczy je "docisnąć" w palecie i są jak nowe. Bez dodawania alkoholu itp. Błyski są ładne, ale nie jest to jakiś oślepiający blask. Na co dzień będą ok.

 


 


PŁYNNE PŁATKI POD OCZY

 

Kolejna nowość, którą mam to płynne płatki pod oczy. Jeśli lubicie płatki pod oczy, ale nie macie cierpliwości żeby siedzieć z nimi na twarzy to będzie to coś dla Was. Efekt jest jak po użyciu płatków, ale nie trzeba się tym specjalnie zajmować. 

Płynne płatki pod oczy od Eveline mają konsystencje żelu, który w kontakcie ze skórą robi się bardziej wodnisty. Płatki mają redukować zmarszczki i "kurze łapki". Muszę przyznać, że skóra po użyciu tego żelu rzeczywiście jest fajnie napięta i nawilżona. Stosuje je codziennie, więc może niedługo przekonam się czy obietnice będą spełnione. Na razie mogę powiedzieć, że skóra jest napięta, działanie jest natychmiastowe i dlatego krem jest super opcją pod makijaż. 

Sprawiają, że korektor lepiej rozkłada się na skórze i prezentuje się ładniej (mam wrażenie, że nakładany korektor daje też większe krycie, ale może to złudzenie, spowodowane tym, że cienie są trochę zredukowane przez ten "okład"). Płynne płatki nie wymagają zmywania, dlatego kiedy się wchłoną nie trzeba robić nic więcej. W Hebe kupicie je za około 30 złotych. 

 


 

KREMY DO RĄK RENEW HANDS 

 

Są dwa kremy ReNew: czerwony i żółty. Oba intensywnie nawilżają i dają przyjemne uczucie ukojenia skóry. Jeśli macie tak suche dłonie jak ja, wiecie że niektóre kremy do rąk tak na prawdę pogarszają ich stan. U mnie wiele kremów powoduje pieczenie, swędzenie i zaczerwienienie dłoni, a po posmarowaniu wydają się one jeszcze bardziej suche. Tu rzeczywiście czuję nawilżenie i nie dzieje się z moimi dłońmi nic złego, a do tej pory najlepiej działał u mnie Alantan, także mogę je polecić. 

Wersja czerwona to krem silnie regenerujący ze skwalanem, d-panthenolem oraz alantoiną. Drugi, żółty, również ma w składzie skwalan, a oprócz niego jeszcze kolagen i glicerynę. Ma to być krem silnie nawilżający. Nie zauważyłam między nimi szczególnej różnicy w działaniu. Oba dobrze nawilżają i dają uczucie regenerowania skóry dłoni, dlatego ode mnie 10/10. Trzeba je docenić też za ładne, kwiatowo-owocowe zapachy. 


LAKIERY DO PAZNOKCI GEL LAQUE

Ostatnia nowość jaką mam to lakiery do paznokci Gel Laque. Są to klasyczne lakiery, których na pewno będę latem używać do paznokci u stóp. Lakiery dostępne są w sześciu kolorach, idealnych na wakacje: niebieski, morski, neonowy żółty, neonowy różowy, brzoskwiniowy i mój ulubiony fiołkowy.  


Nowości jest jeszcze więcej i są to m.in balsamy do ciała, inne kremy do rąk, serum do twarzy, lakiery do paznokci, błyszczyki do ust, a z najnowszych jeszcze rozświetlacze do ciała. Mam ochotę przetestować rozświetlacze i pewnie kupię je jak tylko pojawią się w Rossmannie. A co Wam spodobały się najbardziej? 

Chodźcie na mój Instagram @agatawelpa żeby zobaczyć swatche palet LookUp. 

 

Co spodobało się Wam najbardziej?

 


 

 




 

 

Komentarze

  1. Jestem wielką fanką kosmetyków eveline i mam sporo z tych, które tutaj wymieniłaś :D Szczególnie zachwyciła mnie paletka cieni Look Up ta różowa, ale ten tusz do rzęs też wymiata!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dorwałam rozświetlacz w płynie eveline variete i się w nim zakochałam! Czekam na Twoją recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam większość z tych makijażowych nowości i generalnie wow :) nie wiem czym się bardziej zachwycam czy tymi żelowymi kredkami w pięknych kolorach czy tuszem Sexy Eyes :) naprawdę mega, warto przetestować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wypróbowałam kilka wspomnianych przez Ciebie produktów i bardzo je polubiłam. Myślę, że będę co raz częściej sięgać po kosmetyki eveline tym bardziej że są w dobrych cenach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię markę eveline, a te ich kosmetyki to sztos. Mam wrażenie, że z serii na serię robią co raz lepsze kosmetyki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mascara i kredki do oczu są ekstra! W resztę będę stopniowo się zaopatrywać :D

    OdpowiedzUsuń
  7. W większości się z Tobą zgadzam, bo sama mam wiele kosmetyków stąd - między innymi płatki pod oczy i paletkę cieni. Za pozostałe recenzje jestem Ci wdzięczna, bo zastanawiałam się nad tymi kosmetykami :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! Komentarze są dla mnie najlepszą motywacją do dalszego pisania i rozwijania mojego miejsca w sieci. ❤

Komentarze które uznam za próbę reklamy produktów czy usług zostaną usunięte. Jeśli chcecie wykupić reklamę zapraszam do kontaktu: agatawelpa@gmail.com